Poprzednio, podczas pierwszego meczu Widzewa pisałem, że Widzew udanie rozpoczął rozgrywki II ligi. Tym razem muszę się pokusić o nieco bardziej odpowiednie słowo, by oddać to co wydarzyło się na stadionie Rozwoju podczas drugiej serii zmagań. Pogrom, lanie po widzewsku, tak można bez końca. Łodzianie, którzy według Marka Koniarka- trenera Rozwoju, nie byli faworytem tego meczu pokonali jego zespół w bardzo przekonujących rozmiarach, choć na początku na to się kompletnie nie zanosiło. Z czasem jednak Widzew się rozkręcał, jakby poczuł że jest tym Widzewem z lat 80' bądź 90'. Co prawda styl był zapewne niezwykle daleki do tego, jaki pamiętają ci starsi fani, ale ważne że wynik się zgadza i łodzianie nie dość, że wrócili do Łodzi z trzema punktami, to w dodatku z mocno poprawionym bilansem bramkowym. O Rozwoju Jak wspomniałem niewiele się zanosiło na tak okazałe zwycięstwo przyjezdnych. Rozwój co rusz stwarzał sobie bardzo dobre sytuacje, ale tyle ile stworzył tyle też zmarno...
Widzew jako jeden ze sposobów na życie