Wstyd. Tak chyba należy zacząć kolejny wątek dotyczący mijającego weekendu, w którym łódzki Widzew najpierw w II lidze stracił punkty na własnym stadionie w pojedynku z walczącym o utrzymanie się Rozwojem Katowice. Jeżeli ktoś nie mógł nerwowo wytrzymać z powodu straty dwóch oczek z ekipą prowadzoną przez legendę łódzkiego klubu- Marka Koniarka, to kilkanaście godzin później mógł przeżyć prawdziwy horror, otóż w niedzielne popołudnie na łodziance ŁKS postanowił pokonać bez większych problemów Widzew. Bolą wyniki, ale bardziej chyba styl jaki prezentowali zespoły kolejno przez Radosława Mroczkowskiego oraz Jakuba Grzeszczakowskiego. Bezczelnie zabrane punkty Ekipa, której kilka miesięcy temu łódzki zespół zaaplikował cztery gole w Katowicach do Łodzi przyjechała nastawiona na to, by nie dać sobie wbić podobnej bądź większej liczby goli. Rozwój niespecjalnie był zainteresowany ofensywą, tylko od wielkiego dzwonu wyprowadzał w pierwszej połowie nieporadnie kontry. Gołym okiem nawet dl...
Widzew jako jeden ze sposobów na życie