Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2018

Widzew zdobywa punkty, rywale się patrzą

Szóste zwycięstwo z rzędu i wpadki najgroźniejszych rywali Widzewa w walce o awans do I ligi przybliżają łódzki klub do zaplecza ekstraklasy.  Ekipa trenera Radosława Mroczkowskiego nawet właściwie nie musi grać na swoich najwyższych obrotach, bo i bez tego zdobywa komplet punktów przy tym z rzadka tracąc gola. Od pierwszej kolejki sezonu do teraz wiele się poprawiło w zespole Widzewa, warto więc wymienić kilka punktów, które powinny cieszyć każdego kibica łodzian. Stabilna defensywa Jeszcze kilkanaście meczów temu trudno było ocenić mecz Widzewa bez krytyki wobec gry w defensywie. Powolny Zieleniecki, tracący piłki boczni obrońcy czy Radosław Sylwestrzak grający jeden mecz lepiej, by w kolejnym nie pokazywać nic. Dziś chyba można przestać narzekać na to wszystko. Znalazł się grupie młodzieżowej Marcel Pięczek, który z pomocnika stał się...lewym obrońcą i chyba lepiej prezentuje się od Marcina Pigiela, który popełniał więcej błędów. Środek obrony lepiej ustawiony potrafi zlikwi...

Kristo liderem Widzewa

Widzew w niełatwym meczu przeciwko solidnemu Radomiakowi zdobył niezwykle ważne trzy punkty. Te dają na ten moment aż dziewięciopunktową przewagę nad pierwszym przegranym zespołem walczącym o awans na zaplecze ekstraklasy. Co ważne wygrana ta została zrealizowana na obiekcie w Radomiu, czyli na nieszczęsnym wyjeździe. Od teraz chyba należy mówić "szczęsnym" wyjeździe. Oczywiście łatwo nie było, gra jednak mimo wszystko mogła się podobać. Momentami nie było kolorowo, ale na szczęście w bramce Widzewa stoi niezawodny Patryk Wolański, a i w obronie ładnie pracował Radosław Sylwestrzak. Niewiele jednak wnieśli rywale, którzy straszyli swoimi statystykami, lecz z łodzianami nie potrafili udowodnić swojej skuteczności. Czegoś brakowało. Może presja? A może brak pomysłu. O Radomiaku Nie licząc pierwszych piętnastu minut i ostatnich, to niewiele można powiedzieć dobrego o grze Radomiaka, który z pewnością się starał, ale też nie za bardzo wiedział co zrobić z piłką. Z drugiej str...