Przejdź do głównej zawartości

Żart czy szaleństwo? Sobol pierwszym wyborem?

W Widzewie ktoś musi mieć dużą wyobraźnię. Jeszcze podczas zimowego obozu zespół liczył trzech napastników, obecnie jest jeden?

Gdy 1. FC Köln składało ofertę za Imada Rondicia zapach euro nosił się po całym stadionie. Oto przeprowadzono najdroższy transfer w historii sprzedając napastnika, który zagrał najlepsze pół roku w swojej karierze. Mimo tak dużego ubytku nie zdecydowano się dotychczas na ruch "do" co wiązało się z rywalizacją pomiędzy Saidem Hamuliciem oraz Hubertem Sobolem. Bośniak z racji większego doświadczenia i obycia choćby na tym poziomie rozgrywek, a co za tym idzie również ze względu na umiejętności miał stać się pierwszą 9-tką. Wielu oglądających jego poczynania w koszulce Widzewa uwierzyło, że Hamulić stanie się całkiem niezłym zawodnikiem, odbuduje formę i nastrzela kilka goli. Zamiast tego wyprzedził go los, który strzelił mu psikusa i napastnik drugi raz w tym sezonie wypada na dłuższy bądź krótszy czas. Bohaterem tymczasowym ma być zatem on- Hubert Sobol. 

Historia tego zawodnika wydaje się być nawet ciekawa. Kiedyś próbował się przebijać do ekstraklasy w Lechu Poznań. Później pozwiedzał kilka klubów w tym Wisłę Kraków oraz Górnik Łęczna. Aż w końcu wylądował w Kaliszu. Na poziomie 2. ligi Sobol imponował skutecznością. W całym sezonie nastrzelał ponad dwadzieścia goli, co zostało zauważone w Łodzi. Przychodząc jednak do Widzewa nie był brany pod uwagę jako zawodnik wyjściowej jedenastki, lecz jako ktoś kto z ławki może napsuć krwi rywalowi. Zgodnie jednak z polityką kolejnych trenerów, napastnik polskiego pochodzenia i nie mający większego ogrania na poziomie ekstraklasy będzie pomijany. Problemy kadrowe jakie nawiedziły łódzki klub sprawiły, że Hubert Sobol stał się co najmniej bardzo ważnym zawodnikiem i już w pierwszym meczu wiosny nazbierał więcej minut niż w całej rundzie jesiennej!

A w klubie zabawa trwa. Mając pieniądze za Rondicia, w składzie kontuzjowanego i chimerycznego Hamulicia klub obserwuje i czeka na odpowiedniego piłkarza. A tymczasem we rwącej rzece pełnej piranii niech uczy pływać się Sobol.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...