Przejdź do głównej zawartości

Wielki test Widzewa

Runda wiosenna zbliża się wielkimi krokami. Widzew swoją serię sparingów zakończył w świetnym stylu wygrywają na koniec obozu aż 7:0. W lidze jednak ma być ciężej, ale ważne są morale, które mają podbudować i dać pewność siebie przed meczem w Poznaniu.

Jak co okienko nagonka na ludzi odpowiedzialnych za transfery trwa w najlepsze. Tomasz Wichniarek czytając komentarze mógłbym wpaść w kompleksy i pomyśleć, że do niczego się nie nadaje. Najważniejsze jednak, by Widzew piłkarsko obronił się w lidze. Myślę, że dawno już powinniśmy się przyzwyczaić do tego, że do Łodzi na al. Piłsudskiego ściągać hurtowo kluczowych zawodników z innych klubów nie będą. Po pierwsze to wiąże się z kosztami, a po drugie nie daje gwarancji odnoszenia sukcesów. Zatem do rundy wiosennej podchodzę raczej na spokojnie. Widzew to typowy średniak tabeli, który z ligi spaść nie powinien, bo są inni którym nie po drodze z ekstraklasą. Również i do pucharów gonić nie będziemy, bo tak jak się przyjęło w polskiej lidze, te są karą a nie nagrodą.

Zespół z rundy jesiennej pokazał, że można sobie radzić w takim składzie i tyle. Zimą odeszli ci, których trener unikał jak ognia. Szkoda co prawda, że chociaż na Antonim Klimku nie udało się zarobić, z kolei Kreshnik Hajrizi poszedł jedynie na wypożyczenie. Strat więc nie ma właściwie żadnych. Problem pojawił się wówczas, gdy kontuzji doznało aż trzech obrońców. Marcel Krajewski i Lirim Kastrati, to zamiennie wykorzystywani prawi obrońcy i w ich miejsce nie ma niestety nikogo. Również brak Juana Ibizy może sprawiać problemy trenerowi na początku rundy. Dlatego też na szybko sprowadzono Greka- Polydefkisa Volanakis, który o dziwo zebrał dobre recenzje w meczu sparingowym. Innych wzmocnień klub nie doświadczył i burza wśród kibiców gwarantowana. Czy słusznie?

Na dzień dobry wzmocnieniem powinien okazać się tym razem Said Hamulić. Snajper wraca po kontuzji, być może nie wygryzie najlepszego strzelca- Imada Rondicia, wydaje się jednak, że po przepracowanym obozie może być wartością dodaną. Druga sprawa, to powrót Bartłomieja Pawłowskiego. Nawet jeżeli wróci, gdzieś pod koniec lutego czy marca, może dać zespołowi coś czego brakowało jesienią. To piłkarz, który jak na polskie warunki sam może zadecydować o losach spotkania, choćby miał wchodzić na same końcówki. Nie skreślałbym również Hilarego Gonga. On jesienią tak był, jakby go nie było. Wiosna może jednak zupełnie zmienić obraz tego zawodnika, więc w jego przypadku wcale bym się nie zdziwił lepszych spotkań od tego co było jesienią. Gorzej chyba już się nie da zresztą grać. Łudzę się też nadzieją, że zimowe zgrupowanie w Turcji zmieniło pozycję Huberta Sobola oraz Noaha Diliberto. Obaj w pierwszej rundzie byli pomijani. Szczególnie ślepy na Francuza był szkoleniowiec Widzewa. Być może choćby z powodu tych kilku kontuzji, to właśnie on znajdzie gdzieś swoje miejsce w zespole.

Co do reszty młodych zawodników, którzy uczestniczyli w zgrupowaniu nie wiązałbym wielkich nadziei. Dla nich to fajna przygoda, pokopać sobie piłkę w ciepłej Turcji, wypocząć od łódzkich ujemnych temperatur. Sam pobyt z pierwszym zespołem to super sprawa. Łódzkie powietrze jednak wszystko zwykle zmienia i przygoda takich zawodników Nikodema Stachowicza czy Piotra Gajewskiego skończy się na powrocie do rezerw czy też akademii. Być może jakieś minuty załapie Paweł Kwiatkowski. Być może w Widzewie pojawią się może dwaj zawodnicy, którzy w mniejszym bądź większym stopniu pomogą w wywalczeniu jakichś punktów.

Wiosenne starcia to raczej walka o jak najlepsze miejsce w tabeli, podobne do tego na jakim Widzew skończył poprzedni sezon. Prawdziwy transferowy boom może natomiast nastąpić latem. Michał Żyro, Imad Rondic, Juljan Shehu, każdy z nich będzie chętnie widziany w innym zespole. Części zawodnikom będą również kończyły się kontrakty, więc ta runda dla wielu może być egzaminem przydatności na kolejny sezon. Można się zatem spodziewać kilku ubytków, więc w ich miejsce siłą rzeczy Widzew będzie musiał sprowadzić.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...