Przejdź do głównej zawartości

Top 5 transferów Tomasza Wichniarka

Tak złej opinii wśród kibiców Widzewa nikt dawno nie miał. Dyrektor sportowy- Tomasz Wichniarek rzadko kiedy może przeczytać na swój temat pochlebne opinie. Czy aby na pewno tak słabo wywiązuje się ze swoich obowiązków?

Obejmując stanowisko dyrektora w Widzewie w 2022 roku liczono, że przyciągnie do klubu zawodników na odpowiednim poziomie. Finanse klubu wszak z każdym sezonem rosły głównie dzięki kibicom, którzy sponsorują klub jak to tylko możliwe. Druga sprawa, to kwestia oczywiście awansów o szczeble w polskich rozgrywkach aż do ekstraklasy. Zawsze czegoś jednak brakuje. Brakuje głośnych transferów, które w Widzewie są wyczekiwane niczym prezenty pod choinką. Krytykowane są oczywiście często niezrozumiałe ruchy jak chociażby pozbycie się Normmana Hansena, który odszedł do Jagiellonii za bezcen i zdobył z nią mistrzostwo. Wytykana jest również oszczędność, brak pozyskiwania zawodników za gotówkę gotowych do gry na już. Śmiechem po widzewskich trybunach natomiast odbija się sprowadzanie zawodników po kontuzjach bądź grających niewiele. Jak jest jednak w rzeczywistości?

Imad Rondić

Rok temu sprowadzany był do Łodzi jako rywal do gry, bądź też uzupełnienie w ataku dla grającego w kratkę Jordiego Sancheza. Bośniak oczywiście przyszedł za darmo ze Slovana Liberec, w którym skutecznością nie zachwycał. W swoim pierwszym sezonie spędzonym w Widzewie nie miał łatwo i kibiców Widzewa nie zachwycał. Obecny sezon jest inny. Rondić pobił swój życiowy rekord strzelecki potrzebując do tego tylko jednej rundy. Mało tego napastnik jest w kręgu zainteresowań kilku klubów i jeżeli odejdzie, Widzew może zarobić za niego dość duże pieniądze.

Mateusz Żyro

Trafił do Łodzi w momencie powrotu Widzewa do ekstraklasy. Środkowy obrońca wówczas był jednym z ważniejszych obrońców Stali Mielec, a wyciągnięcie go za darmo było wydaje się dobrym rozwiązaniem. Od tego czasu Żyro stał się liderem defensywy, a w obecnym sezonie nieraz wyprowadzał drużynę w roli kapitana. W jego przypadku do niedawna również mówiło się o zainteresowaniu kilku klubów, co wiązałoby się z dochodami z transferu.

Andrejs Ciganiks

Nie mieszczący się w składzie Dunajskiej Stredy lewy obrońca został wypatrzony przez Widzew i ściągnięty, a jakże...za darmo. W Łodzi dostał szanse regularnego grania, co Łotysz wykorzystał najlepiej jak mógł. Mógł liczyć na powołania do reprezentacji oraz dał klubowi zarobić, ponieważ odszedł do FC Luzern za ponad 200 tysięcy euro. Jak się okazuje był to raczej dobry ruch.

Samuel Kozlovsky

Słowak sprowadzony z AS Trencin był jednym z podstawowych zawodników swojego klubu. W Widzewie dość szybko wywalczył sobie miejsce w składzie, ale i również może liczyć na regularne powołania do kadry narodowej. Być może i tym lewym obrońcą niebawem zaczną interesować się inne kluby.

Jordi Sanchez

Miał swoje dobre momenty w klubie, ale w pewnym momencie jego zachowanie na boisku: pretensje do sędziego, rozkładanie rąk i co ważne brak strzelanych bramek był już przez kibiców Widzewa nie do zniesienia. Dla Widzewa być może sprzedanie zawodnika, to była ostatnia szansa na zarobek. Jak się okazało, Sancheza udało się godnie zastąpić.

...

Oczywiście jest mnóstwo rzeczy, które można wytykać dyrektorowi, ale na dobrą sprawę czy Tomasz Wichniarek jest wszystkiemu winien? Chyba nie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...