Mimo takich sobie wyników osiąganych w ostatnim czasie przez Widzew, trener Daniel Myśliwiec twardo stoi przy swoim, licząc i wierząc że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Forma łódzkiego Widzewa nie rozpieszcza. Mimo kilku letnich wzmocnień poczynionych latem, które miały nie tylko zwiększyć liczebność kadry, ale co najważniejsze dać jakość na najbardziej newralgicznych pozycjach, wyniki nie są najlepsze. Szczególnie słabo wygląda sytuacja z ostatniego miesiąca, w którym łodzianie przegrali dwa mecze, jeden wygrali oraz spotkanie pucharowe zakończyli awansem po niezwykle trudnym jak się okazało starciu z zespołem grającym kilka klas niżej.
Problemem jak się okazuje jest fakt, że obie porażki Widzew miał okazję przeżywać na własnym obiekcie. Najpierw na początku października skuteczniejsza okazała się drużyna Korony Kielce, natomiast w drugim o klasę lepszym zespołem okazał się Górnik Zabrze. Niepokojąca jak się okazuje jest również liczba traconych goli. W tym sezonie ledwie dwa razy udało się zakończyć mecz z czystym kontem. Ostatnim razem w pojedynku z Piastem Gliwice 21 września. W ostatnich 6 spotkaniach ekipa z al. Piłsudskiego dała sobie wbić aż 12 bramek! Z czego po trzy załadowali piłkarze Motoru Lublin, czyli tegorocznego beniaminka oraz Lechii Zielonej Góry, średniaka 3. ligi.
Mimo tego szkoleniowiec jak się okazuje, nie ma z tym problemu. Wydawałoby się trzeba poszukać jakichś rozwiązań, może czas postawić na zawodników, którzy dotychczas nie byli wykorzystywani. Trudno jednak z takowych korzystać skoro nie grają nawet na poziomie 4. ligi! Skąd, więc tacy zawodnicy mają być w rytmie meczowym, tworzyć presję na tych mających pierwszeństwo przy ustalaniu składu, skoro nie dość że nie za bardzo są wykorzystywani nawet na zmiany taktyczne w meczach ekstraklasy, to i w 4. lidze próżno ich szukać. Być może coś mnie ominęło. Czy zatem zawodnicy pierwszego zespołu nie mogą być wykorzystywani w rezerwach? A może Widzew ma zbyt szeroką kadrę i zamiast utrzymywać kilku zawodników więcej, z których usług nie korzysta, lepiej byłoby sprowadzić lepszych piłkarzy płacąc nawet im więcej kosztem tych, którzy w Widzewie widnieją tylko w skarbie kibica?
Komentarze
Prześlij komentarz