Puchar Polski i Widzew niezbyt często miały ze sobą po drodze. Łodzianom w całej historii udało się po to trofeum sięgnąć ledwie raz i było to prawie 30 lat temu. Przypomnijmy sobie zatem najciekawsze wydarzenia łodzian w tych rozgrywkach.
Najlepiej może zacząć z wysokiego "C", czyli od zwycięstwa, które miało miejsce w 1985 roku. Będąca już uznaną marką drużyna z Łodzi w owym czasie miała już na swoim koncie dwa Mistrzostwa Polski, a nawet historyczne starcia w europejskich pucharach przeciwko najlepszym. W gablocie brakowało wciąż jednak tego jednego, Pucharu Polski. W drodze do finału klub sobie radził wyśmienicie pokonując dość pewnie drużyny m.in. Lecha Poznań czy w półfinale Górnika Zabrze. W ostatecznym starciu przyszło się zmierzyć z GKS Katowice i w tym meczu musiało już dojść do konkursu jedenastek, w którym górą był Widzew.
Kolejne sezony były zdecydowanie słabsze. Widzew nawet nie ocierał się o finał i kolejne najbliższe lata mimo mocnej drużyny kończyły się już na 1/8 finału. Jednym z ciekawszych występów można byłoby określić starcie pomiędzy jednym z największych rywali łodzian- Legią Warszawa. W 1987 roku Widzew zagrał z Wojskowymi i dość szybko objął prowadzenie po bramce Tadeusza Świątka. Warszawiacy zdołali wyrównać jednak w drugiej połowie. Nikt jednak w podstawowym czasie nie potrafił przechylić zwycięstwa na swoją korzyść, potrzebna była więc zatem dogrywka, w której Legia okazała się lepsza kończąc mecz wynikiem 1:3.
Na kolejny warty przypomnienia występ należy cofnąć się do roku 1991, czyli już gdzie pewna era Widzewa się skończyła, by ta druga dopiero miała nadejść. Łodzianom przyszło się zmierzyć w ćwierćfinale z Zawiszą Bydgoszcz i tam również przez 90. minut nie udało się wskazać zwycięzcy. O tym zadecydowały rzuty karne, w których lepsza okazała się ekipa z Bydgoszczy.
W końcu nadszedł sezon 1995/96. Widzewiakom udało się przebić mur jakim był ćwierćfinał, ale nie obyło się to bez dogrywki, w której łodzianom udało się pokonać Sokół Tychy. Bramkę na wagę zwycięstwa i awansu zaliczył Ryszard Czerwiec, lecz w meczu o finał to GKS Katowice okazał się nieznacznie lepszy pokonując ekipę Franciszka Smudy 2:1. Co ciekawe, niewiele brakowało by ten mecz nie został przedłużony, ponieważ gol decydujący padł dopiero w ostatnich minutach spotkania za sprawą Jacka Berensztajna.
Rok później Widzew znowu znalazł się czwórce najlepszych ekip w Polsce i znowu przegrał z górniczym klubem, tym razem z Katowic. Rywal ze Śląska nie dał większych szans Widzewowi ustalając wynik meczu już w pierwszej połowie. I kończąc mecz 2:0 wyruszył po puchar. Zdecydowanie ciekawiej wyglądało starcie z Amicą Wronki. Widzew stoczył wówczas z tym zespołem dwa mecze w półfinale, które kończyły się identycznymi wynikami 1:1. Potrzeba było, więc karnych w których górą była ekipa z wielkopolski. Były to bardzo interesujące i długie karne, które zakończyły się wynikiem 7:8.
Nadchodzące chude lata nie wskazywały większych sukcesów, choć dwumecz z będącą w latach 2000 potęgą Wisły Kraków pokazały, że Widzew potrafił się wznieść na wyżyny swoich umiejętności. W sezonie 2002/03 łodzianie w pierwszym meczu przegrali nieznacznie 1:2. W drugim spotkaniu mimo obiecującego początku, nie udało się odrobić straty, a mecz skończył się wynikiem 1:1.
Późniejsze lata, to dla Widzewa zdecydowanie linia pochyła. Nie dość, że nie szło w lidze, to i Puchar Polski były rozgrywkami, o których najlepiej można byłoby zapomnieć. Dopiero w tamtym sezonie widzewiacy prawie otarli się o półfinał, niestety po zaciętym starciu z Białą Gwiazdą nie udało się przejść dalej, a szkoda bo patrząc choćby na historię właśnie tejże Wisły udało się zwyciężyć te rozgrywki i dać kibicom powód wspomnień, bo przygodach w Europie.
Pozostaje mieć nadzieję, że w tym sezonie będzie dobrze, a ostatni występ z Lechią Zielona Góra, to zwykły gorszy dzień widzewiaków.
Komentarze
Prześlij komentarz