Do końca rundy pozostało jeszcze trochę czasu. Widzew jeszcze w tym roku rozegra kilka spotkań, w których prócz może poprawić swoją pozycję w tabeli oraz wywalczyć awans do kolejnej rundy Pucharu Polski.
Łącznie do końca roku widzewiaków czekają jeszcze cztery spotkania. Dla kilku zawodników to tak na prawdę ostatnia szansa na przekonanie co do swoich umiejętności szkoleniowca. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że część piłkarzy takiej szansy po prostu nie otrzyma. Przynajmniej w meczu o ligowe punkty. O kim mowa, poniżej lista zawodników która zimą raczej z al. Piłsudskiego się pożegna:
-Noah Diliberto
-Fabio Nunes
- Antoni Klimek
Wymienieni obcokrajowcy są regularnie pomijani. Pierwszy co prawda znajduje miejsce w kadrze meczowej, jednak nie dostaje szansy na zaprezentowanie się. Ważną kwestią jest to, że Widzew na nim może coś zarobić, gdyż pomocnik ma ważny kontrakt z klubem do 2026 roku. Inaczej ma się sytuacja z Portugalczykiem, o którym część kibiców mogła zapomnieć. 32-latek ewidentnie nie jest brany pod uwagę przez trenera Daniela Myśliwca, poza tym zawodnikowi umowa z klubem kończy się latem przyszłego roku. Można zatem zakładać, że na nim w Łodzi nie zarobią. Największą niewiadomą może być sytuacja Klimka. Jeszcze do niedawna trudno było sobie wyobrazić linię pomocy bez tego piłkarza, niemniej w tym sezonie nie dostaje zbyt wielu szans. Jego umowa jest podobna do tej Portugalczyka, różnica jednak polega na tym że Widzew może z nim kontrakt automatycznie przedłużyć. Może zatem się skończyć przykładowo na wypożyczeniu, ponieważ oddawanie za darmo tej klasy zawodnika klubowi się raczej nie opłaca.
Wypożyczeń jednak może być nieco więcej. Lista młodych zawodników w Widzewie, która puka do drzwi pierwszej drużyny jest długa, a trzymać zawodników w kadrze, z których się nie korzysta nie przynosi zbyt wielu korzyści. Jan Krzywański, Paweł Kwiatkowski czy Hubert Sobol z racji braku możliwości gry w zespole mogliby dostać możliwość pójścia niżej, w celu nadrobienia zaległości.
Istnieje również grupa zawodników przy których można się zatrzymać. Mateusz Żyro w ostatnim czasie łączony był z warszawską Legią. Dla zawodnika byłby to powrót na stare śmieci, okazja na gry w europejskich pucharach, większe pieniądze oraz przybliżenie do reprezentacji Polski, która zdecydowanie ma problemy w tyłach. Liderowi defensywy kończy się kontrakt, a co za tym idzie jest bardzo łakomym kąskiem. Drugim z przypadków jest Said Hamulić, wypożyczony z francuskiej Tuluzy nie ma najlepszego okresu w Widzewie. Nie dość, że przegrywa rywalizację z Imadem Rondiciem, to w dodatku imają się jego kontuzje. Ta najnowsza wyklucza go z gry do końca roku. Pytanie więc nasuwa się samo, jaki jest sens trzymać takiego zawodnika i czy nie lepiej zakończyć jego przygodę z Widzewem.
W przypadku tylu odejść Widzew będzie zdecydowanie potrzebował wzmocnień. Pierwsza kwestia to napastnik. Brak odpowiedniego zmiennika dla Rondicia mocno ogranicza ruchy trenerowi. Dobrze byłoby mieć na tej pozycji z dwóch dobrej jakości zawodników. Drugi problem to prawdopodobnie skrzydłowy. Hilary Gong nie może odpalić, Bartłomiej Pawłowski to z powodu kontuzji wielka niewiadoma, Jakub Łukowski ostatnio nie może przekonać do siebie trenera. Kamil Cybulski jesienią gdzieś się pogubił, a Jakub Sypek po prostu nie zachwyca.
W środku pomocy też można oczekiwać wzmocnień. Sebastian Kerk to piłkarz dobry, ale na niego trzeba dmuchać i chuchać, gdyż istnieje cały czas ryzyko kontuzji. Marek Hanousek obniżył loty i obecnie w Widzew opiera się na Franie Alvarezie i Juljanie Shehu. Biorąc pod uwagę, że z klubem może pożegnać się Mateusz Żyro Widzew zmuszony będzie sięgnąć po odpowiedniego stopera. Chyba, że trener postawi na młodego Kwiatowskiego. Tak czy inaczej nowy obrońca też może się pojawić w Łodzi...na prawej obronie. Marcel Krajewski, to chyba za mało, a Lirim Kastrati nie należy do ulubieńców na razie kibiców.
Komentarze
Prześlij komentarz