Przejdź do głównej zawartości

Kim za Shehu?

Sytuacja kadrowa w Widzewie jest jaka jest. Grający w kratkę zespół trenera Daniela Myśliwca, ma o tyle duży problem, że dodatkowo z przedostatniego meczu ligowego w tym roku wypadł kluczowy zawodnik środka pola, dla którego dotychczas sam szkoleniowiec nie widział zmiennika.

Tego piwa sam sobie oczywiście nawarzył trener, dlatego też musi je wypić. Niezastąpiony w tej rundzie Juljan Shehu wygrał rywalizację z "profesorem" Markiem Hanouskiem, którego posadził na dobre na ławce rezerwowych. Albańczyk jest jednym z kluczowych zawodników łodzian i jego brak w najbliższym meczu z Rakowem Częstochowa mogą być dość dużym utrudnieniem dla trenera w realizacji planów. A wszystko przez to, że Daniel Myśliwiec niechętnie szukał kogoś kto mógłby wejść za Shehu. Najbardziej doświadczony na tej pozycji w zespole, wspomniany wyżej Hanousek podstawowym zawodnikiem był do początku września. Później nagle zaczął być pomijany i ostatni mecz ligowy zaliczył 9 listopada z Zagłębiem Lubin. Był to jednak epizod, bo zawodnik wszedł w roli zmiennika na samą końcówkę spotkania.

Kto zatem może w tej chwili zastąpić Albańczyka? I tu pojawia się spory problem. Próżno na ten moment szukać zawodnika w Widzewie, o którym można byłoby powiedzieć że jest w formie. Wiecznie pomijani Hanousek czy Noah Diliberto nie mają prawa być w formie, gdyż najzwyczajniej w świecie nie grają. Można oczywiście próbować zmienić grę na czterech pomocników, z której trener rzadko korzystał. Mając w środku pola Sebastiana Kerka oraz Frana Alvareza dałoby się jakoś przykryć braki, biorąc pod uwagę, że jednego zawodnika więcej Widzew zyskałby z przodu. Problem jednak się i tam pojawia, bo prócz Imada Rondicia nie ma napastnika godnego ekstraklasy.

Jeszcze większym ryzykiem byłoby zwiększenie liczby obrońców. Choć biorąc pod uwagę formę łodzian i klasę rywala taki pomysł nie wydawałby się szalonym. Tu akurat problemu z ograniem u zawodników nie ma. W środku postawić na Hajriziego, Żyrę i Da Silvę, a boczni obrońcy mogliby wzmocnić siłę na bokach biorąc więcej obowiązków w grze ofensywnej. Jednym słowem dla trenera Myśliwca będzie to wielki sprawdzian.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...