Przejdź do głównej zawartości

Rondić- przebudzenie napastnika

Zgodnie z zapowiedziami Rafała Gikiewicza- pierwszego bramkarza łódzkiego Widzewa, bośniacki napastnik Imad Rondić poprawił swoje statystki strzeleckie. Nie ma jeszcze półmetka sezonu, a zawodnik z dziewiątką na plecach ma więcej goli niż w poprzednim całym sezonie.

Widzew doczekał się napastnika z prawdziwego zdarzenia? Wiele na to wskazuje. Trener Daniel Myśliwiec w poprzednim sezonie szukał odpowiedniego ustawienia próbując rotować co jakiś czas swoimi napastnikami. Głównym wyborem był Hiszpan Jordi Sanchez, który prezentował inny styl gry od Rondicia i z racji częstszych występów zaliczył więcej trafień od swojego konkurenta. Po sezonie wszystko się jednak zmieniło. Klub dostał interesującą ofertę z Japonii, z której grzechem byłoby rezygnować, a to z kolei spowodowało że Rondić niemal automatycznie stał się pierwszym wyborem.

Widzewski napastnik nie miał łatwych początków w klubie. Przychodząc do Łodzi latem 2023 roku ze Slovana Liberec nie imponował swoimi statystykami strzeleckimi. Jego 4 gole w ostatnim sezonie występów w czeskim klubie to tylko potwierdzały. Łódzcy kibice zatem zastanawiali się czy aby ten transfer jest najlepszym z możliwych jakie wówczas można było przeprowadzić. Rondić po zmianie barw nieco poprawił swoją liczbę goli, jednak jego 5 ligowych trafień w 32 spotkaniach nikogo na kolana nie powalały. Teraz, gdy odszedł jemu jeden konkurent radzi sobie nieco lepiej. Po 12 kolejkach ma tych trafień 7. Zatem jeżeli utrzyma swoją formę, to swój strzelecki rekord może spokojnie pobić.

Bośniakowi nie przeszkadza również fakt, że Widzew sięgnął po sprawdzonego na polskich boiskach jego rodaka- Saida Hamulcia. Ten co prawda nie przepracował całego okresu przygotowawczego, a w międzyczasie zdarzyła się jemu przykra kontuzja, która wykluczyła go na pewien czas. Z kolei Hubert Sobol, kolejny z letnich nabytków łodzian był raczej ściągany właściwie chyba po to, by szerokość kadry się zgadzała, bo jak mawia klasy "liczba killerów musi się zgadzać". 

Kończąc, czy aby na pewno jesteśmy świadkami następcy Marcina Robaka, który przed laty stał się ulubieńcem kibiców i poniekąd zapisał się w historii klubu zdobywając najwięcej bramek dla Widzewa? Co prawda nie do ruszenia chyba na ten moment jest wyczyn Marka Koniarka z sezonu 1995/96, w którym to zdobył 29 goli. Nie mniej wypada liczyć, że tych trafień Bośniak dorzuci.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...