Czytam systematycznie niezadowolonych kibiców Widzewa, którzy czekają na obiecane wzmocnienia drużyny. Padają najróżniejsze nazwiska, a wśród nich często doświadczeni piłkarze, którzy mieliby według wielu fanów łódzkiego klubu poprawić jakość drużyny. Osobiście nie jestem do końca przekonany, co do wielu z nich. Przykładowo taki Maciej Gajos. Zawodnik ten ma 32 lata, czyli trudno mówić tu o jakichś perspektywach. Zakładam, że sezon może dwa pogra na poziomie ekstraklasy i właściwie gdzie by nie poszedł nie będzie pierwszym wyborem. W zdegradowanej Lechii nie był zawodnikiem podstawowej jedenastki, choć z pewnością był ważną częścią zespołu. Mimo jego wielu minut drużyna spadła, a sam zawodnik zdobył cztery gole. Kogo w Widzewie natomiast miałby zastąpić? Hanouska, Kuna czy Shehu? Zakładam, że i jego gaża do najniższych by nie należała.
Idąc dalej natknąłem się na nazwisko Luisa Fernandeza z Wisły Kraków. W jego przypadku bym się zgodził z resztą kibiców, gdyby nie kwestia zarobków. Gdzieś padła kwota, która przyprawia o ból głowy. I tak szczerze mówiąc, czy nie lepiej wprowadzisz kogoś tańszego w utrzymaniu, a przy okazji kogoś z dłuższą perspektywą? Wspomnę również o niejakim Macieju Wolskim, o którym też w internecie było głośno. Ma świetne statystyki, ale problemem jest długość jego kontraktu, a co za tym idzie swoje może kosztować. Z drugiej jednak strony, czemu nie docenimy tego co mamy. Przyszło już kilku zawodników, którzy jeszcze piłki nie zdążyli kopnąć, a już się pisze o nich, jako zawodnikach drugiego jak nie trzeciego wyboru. Najlepsze to w tym wszystkim, że okienko transferowe właściwie się jeszcze nie otworzyło.
Nie licząc już ściągniętego kilka miesięcy temu Jana Krzywańskiego, do ekipy Janusza Niedźwiedzia doszło dwóch polskich, perspektywicznych piłkarzy. Doszedł Dawid Tkacz. Pomocnik liczy sobie osiemnaście wiosen i ma więcej rozegranych gier na swoim koncie niż wszyscy zawodnicy z akademii Widzewa razem wzięci w tym sezonie. Chłopak ma lata gry przed sobą, strzelił w poprzednim sezonie 5 goli, czyli tyle co wielu innych bardziej znanych zawodników. W Łodzi jednak jakby go nie chciano w ogóle zauważyć. Doszedł również o dwa lata starszy Antoni Klimek. Ma za sobą kilkanaście występów w barwach pierwszoligowej Odry Opole. Nie zdążył zaliczyć debiutu, a też tak jakby od niechcenia jest przyjęty w Widzewie. Trzeci z transferów to portugalski obrońca. Luis Silva przylatuje do Widzewa z cypryjskiej ligi, a zatem chyba lepszych rozgrywek od polskiej ekstraklasy. W swoim zespole był podstawowym zawodnikiem, ma 24 lata, a i tak jest źle. Fakt, brakuje wzmocnień z przodu, ale może trochę cierpliwości.
Komentarze
Prześlij komentarz