Przejdź do głównej zawartości

Widzew zdobywa punkty, rywale się patrzą

Szóste zwycięstwo z rzędu i wpadki najgroźniejszych rywali Widzewa w walce o awans do I ligi przybliżają łódzki klub do zaplecza ekstraklasy.  Ekipa trenera Radosława Mroczkowskiego nawet właściwie nie musi grać na swoich najwyższych obrotach, bo i bez tego zdobywa komplet punktów przy tym z rzadka tracąc gola. Od pierwszej kolejki sezonu do teraz wiele się poprawiło w zespole Widzewa, warto więc wymienić kilka punktów, które powinny cieszyć każdego kibica łodzian.

Stabilna defensywa

Jeszcze kilkanaście meczów temu trudno było ocenić mecz Widzewa bez krytyki wobec gry w defensywie. Powolny Zieleniecki, tracący piłki boczni obrońcy czy Radosław Sylwestrzak grający jeden mecz lepiej, by w kolejnym nie pokazywać nic. Dziś chyba można przestać narzekać na to wszystko. Znalazł się grupie młodzieżowej Marcel Pięczek, który z pomocnika stał się...lewym obrońcą i chyba lepiej prezentuje się od Marcina Pigiela, który popełniał więcej błędów. Środek obrony lepiej ustawiony potrafi zlikwidować zagrożenie chociażby przez to, że nie musi wykazywać się swoim brakiem szybkości, ponieważ i Zieleniecki i Sylwestrzak wiedzą jak się ustawić. Marcin Kozłowski bardzo dobrze zastąpił na tej stronie Sebastiana Kamińskiego i poprawił swoją grę. W dodatku o dobrą postawę swoich obrońców dba również Patryk Wolański zachowując czyste konto. Czy rzeczywiście defensywa Widzewa jest tak skuteczna? Z pewnością się poprawiła, wiele jednak widzewiacy mogą zawdzięczać nieskuteczności przeciwników.

Młodzież nadchodzi

O to, że trener Radosław Mroczkowski od początku będzie stawiał na młodzież było niemalże pewne. Nie dziwi więc fakt, że w zespole gra Marcel Pięczek czy Przemysław Banaszak. Małą gwiazdą drużyny okazał się letni nabytek Konrad Gutowski, który wywalczył swoją dobrą grą powołanie do reprezentacji młodzieżowej prowadzonej przez selekcjonera Jacka Magierę. W ostatnim meczu mógł również zabłysnąć Michael Ameyaw, który miał okazję się pokazać w dłuższym dystansie. Gdzieś w rezerwach zaginął Kacper Falon mający spory potencjał. W kolejce czekają kolejni: Nika Kwantaliani oraz Mikołaj Gibas.

Trochę szczęścia

Jeszcze na początku sezonu Widzew miał presję, ostatnie pogubione punkty rywali sprawiają, że łodzianie mogą z większym spokojem podchodzić do każdego kolejnego meczu. To chyba też nie jest tak, że Widzew jest tak silny, że nie można go powstrzymać. W każdym meczu rywale starają się coś zdziałać, często bywa tak, że rywale na papierze słabsi potrafią być większych zagrożeniem dla Widzewa aniżeli kluby, którym bliżej do awansu. Ci tracą ostatnio głupio punkty, co nie znaczy że są tak słabi. Nic tylko cieszyć się, że Widzew robi po prostu swoje.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...