Na wstępie chciałbym przeprosić tych, którzy czekali na zapowiedź meczu Widzewa z Elaną. Jakoś tak się złożyło, że nie udało mi się napisać tekstu, a byle czego też nie chciałem tworzyć. Napiszę natomiast coś o wspomnianym spotkaniu, w którym powodów do zadowolenia żaden kibic chyba mieć nie może. Jeżeli ktoś ma inne zdanie, to mamy inne poglądy. Oczywiście, fajnie wyglądała sytuacja na trybunach, prócz przerwy w grze, gdzie pojawiły się race, ale tym się zajmować nie mam zamiaru. Szkoda mi czasu na komentowanie takich zajść. Chciałbym zdecydowanie więcej uwagi poświęcić samej grze łódzkiego zespołu, który nie ma co ukrywać grał co najwyżej na nerwach, bo w końcu jak można inaczej określić występ widzewiaków, którzy przez ponad 90 minut gry oddali jeden celny strzał!
Nie lubię krytykować, bo sam pewnie lepszy bym na boisku nie był. Ostatnio zresztą się sprawdziłem i uwierzcie mi za dobrze to nie wyglądało, a nawet więcej wyglądało to tragicznie. Zapewne stukając kolejne wyrazy na klawiaturze też wiele nie zmienię, a i zapewne tekst również do najlepszych należeć nie będzie. Zdaję sobie sprawę, że są lepsi. Ważne jednak to co chcę napisać. Zastanawiam się co piłkarze Widzewa trenują każdego dnia o ile w ogóle trenują. Świetnie wychodzi im gra do bramkarza i do najbliższych obrońców. Nie powiem, ale w Europie pod tym względem łodzianie mogliby znaleźć się w czołówce. Dobrze by było jednak, by i gra w przodzie wyglądała na lepszą. Jeżeli Widzew stworzył sobie jakąkolwiek akcję, to tylko i wyłącznie dlatego, że jemu Elana na to po prostu najzwyczajniej w świecie pozwoliła, a chyba nie o to chodzi. Najbardziej raziła mnie gra Marcina Kozłowskiego. Lubię tego zawodnika, kiedyś wywiad się zrobiło z prawym obrońcą, ale w meczu przyjaźni był tłem samego siebie. Zostawiał ogromne dziury w obronie, a w przodzie też niczego nie pokazał. Od dłuższego czasu negatywnie oceniałbym również grę Simonasa Pauliusa. Zawodnik z takim CV powinien przyjść i grać swoje. Powinien opanować środek pola i dać jakość. Tej nie było. Dario Kristo poza jednym strzałem z dystansu, który nie zrobiłby krzywdy przedszkolakowi nie pokazał kompletnie nic. No może jedno dośrodkowanie. Konrad Gutowski mając piłkę przy nodze traci ją przez kiwanie się z samym sobą. W ataku również nic pozytywnego. Daniel Świderski kompletnie niepewny, jakby nie wiedział po co jest na boisku. Robert Demjan wcale nie lepszy. Cała gra Widzewa się w ogóle nie kleiła. Akcje przypadkowe. Dokąd trenerze Radosławie Mroczkowski zmierzamy?
Komentarze
Prześlij komentarz