Czasy gdy polskie i nie tylko Nasze zespoły stawiały na piłkarzy polskiego pochodzenia przeminęły. Od XXI wieku można zauważyć, że w Polsce chętnie stawia się na zawodników z zagranicy i Widzew również podąża za modą. Kiedyś sprowadzano bardzo często Brazylijczyków bądź Nigeryjczyków, dziś chętnie stawia się na zawodników z bliższych części świata. W Widzewie przykładem niech będą Chorwaci, którzy zaczynają w łódzkim zespole odgrywać bardzo ważną rolę.
Chorwaci na pierwszym miejscu
Zdecydowanym numerem jeden pod tym względem jest obecnie Dario Kristo, pomocnik ściągnięty zimą 2018 roku stał się z miejsca ulubieńcem trybun. Chorwat jest jedną z kluczowych postaci i trudno na ten moment wyobrazić sobie jedenastkę bez niego, a przyznam, że jeszcze pół roku temu nie byłem jakoś zafascynowany jego grą. Co jednak ważne jego gole są niezwykle ważne dla dalszych losów każdego ze spotkań. Po pół roku gry w Widzewie Chorwat pokazuje co potrafi, a wydaje mi się, że może być jeszcze lepiej. Osiem goli strzelonych w 20 grach o ile dobrze liczę jest całkiem niezłym wynikiem. Również takie osiągnięcie może wprowadzić w kompleksy nie jednego napastnika. A propos snajpera, tu również w Łodzi jest taki zawodnik, który jest Chorwatem. Tyle tylko, że gra od niedawna. A dokładnie od kilka dni jest zawodnikiem łódzkiego zespołu. Mowa o Filipie Mihaljeviciu. Nowy nabytek Widzewa też zdążył pokazać się z dobrej strony, bo już w swoim debiucie trafił do siatki rywala. Poza tym jego obecność może sprawić, że boisko z ławki wąchać mogą inni napastnicy z Robertem Demjanem na czele.
Litwin, Słowaków dwóch i Gruzin
Kiedyś dobrze dla Widzewa prezentowali się reprezentanci Litwy. Kibice dobrze mogą wspominać choćby Darvydasa Sernasa czy Mindaugasa Pankę, dziś ich śladami podąża Simonas Paulius, który co prawda jeszcze nikogo swoją grą nie zachwycił, ale wszyscy mają nadzieję, również i ja, że zawodnik z takim CV w końcu wypali. Trudno sądzić inaczej skoro jest to piłkarz reprezentujący barwy swojego kraju. Nieco lepsze wrażenie sprawiają dwaj Słowacy, od których wymaga się zdecydowanie więcej. Robert Demjan jako były król strzelców polskiej ekstraklasy nie za bardzo wie jak pokonywać bramkarzy rywali, stąd też konkurencja jaką dostał w postaci wspomnianego wcześniej Mihaljevicia. Marek Zuziak w moim odczuciu jest użytecznym zawodnikiem. Wie jak w piłkę grać i co ważne potrafi grać i w obronie i w pomocy. Jest dość uniwersalnym piłkarzem. Ostatni z obcokrajowców to Gruzin- Nika Kwantaliani. Jeszcze kilka lat temu można było w Łodzi cieszyć się z gry Niki Dzalamidze, oby nowy zawodnik z tego kraju równie udanie prezentował się widzewskiej publiczności.
Polacy wciąż są ważni
Im wyższy szczebel rozgrywkowy, tym Widzew chętniej sięga po obcokrajowców. Na szczęście jednak Polacy wciąż są ważnymi punktami dla klubu i tak na przykład cała defensywa złożona jest z zawodników urodzonych nad Wisłą. Wydaje się jednak, że z czasem w Łodzi witać będziemy z każdym rokiem coraz więcej obcokrajowców. Być może są tańsi, łatwiej ich sprowadzić, a może często są lepsi. Oby jednak nie doszło do takiej rzeczy jaką oglądamy w co poniektórych klubach ekstraklasy, w których procent Polaków jest niewielki.
Komentarze
Prześlij komentarz