Wreszcie w domu. Widzew wraca na swój stadion, czyli miejsce gdzie w piłkę jako tako gra. Rywalem inny beniaminek, czyli Resovia, z którym nie wypada zgubić punktów. Dwa potknięcia, to o dwa za dużo i trzeba, jeżeli myśli się o awansie, po prostu najzwyczajniej w świecie wygrać mecz. Łatwo oczywiście nie będzie, ale tak jest w każdym spotkaniu.
O Widzewie
Trener Radosław Mroczkowski nie kryje się z tym, że drużyna momentami zawodzi. I bardzo dobrze, cieszy mnie fakt, że ktoś nazywa rzeczy po imieniu i jest szczery, a przy okazji nie mgli oczu kibicom, dziennikarzom i nie okłamuje samego siebie. Wierzę również w to, że po wpadce w Rybniku piłkarze łódzkiego zespołu wzięli się w garść i zagrają tak jak się od nich tego wymaga. Czyli do przodu, ambitnie i z charakterem, by po ostatnim gwizdku kibice mieli powód do radości. Wielu zawodników musi udowodnić, że są w stanie dać więcej jakości Widzewowi. Chociażby napastnicy, bo tu wciąż klub szuka wzmocnień. Michał Miller, Daniel Świderski, Robert Demjan nie zachwycają i na tle takiego rywala jakim był ROW, również się nie popisali. Także i druga linia ma okazję się zrehabilitować. Ktoś musi tworzyć akcje napastnikom, których ostatnio za wiele nie oglądaliśmy. Zapewne dojdzie do kilku rotacji. Pierwszą z nich będzie powrót na lewą obronę Marcina Pigiela, który zastąpi kontuzjowanego Marcela Pięczka. Pod znakiem zapytania stoi także występ Sebastiana Kamińskiego, więc w razie czego może wykazać się Marcin Kozłowski. Moim zdaniem w środku pola obok Macieja Kazimierowicza zagra ponownie Dario Kristo. Jak jednak wszystko będzie wyglądało, zależeć będzie od trenera, który chyba musi w końcu ustawić zespół pod względem mentalnym. To akurat w tym miejscu widzę największy problem.
O Resovii
Nie ma się co oszukiwać. Tabela wszak nie kłamie. Rywal zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli i wyróżnia się tym, że zajmuje drugą pod względem straconych goli pozycje w lidze. To raczej nie jest powód do dumy. Zalicza się również do dwuosobowego grona zespołów, które jeszcze nie zaznały smaku zwycięstwa. To może świadczyć o tym, że rywal nie jest w najlepszej formie. Z pewnością zdaje sobie z tego sprawę trener Resovii- Marcin Pietryka, dlatego też postanowił wzmocnić obronę znanym z Widzewa- Sebastianem Zalepą. Zanim jednak zawodnik zdąży się zgrać z nowymi kolegami, to może być bardzo nieciekawa sytuacja w tabeli dla rzeszowian. Na Widzew powróci oprócz Zalepy inny dobry znajomy- David Kwiek. Nie jednak na nich łodzianie powinni się skupić. Wydaje się, że największym zagrożeniem może być Bartłomiej Buczek, który aż trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców i jest najskuteczniejszym zawodnikiem swojego zespołu. Od dwóch spotkań jednak coś się zacięło i najlepszy strzelec rzeszowian do bramki rywala nie trafiał. Z pewnością nie można rywala lekceważyć. Od dwóch kolejek Resovia nie przegrała, a w ostatnim spotkaniu nie straciła również gola. Na swojej drodze zatrzymała m.in. Górnika Łęczna, a jeżeli już przegrywa to minimalnie. Jest to zespół raczej bardziej doświadczony od ostatnich, z którymi Widzew miał przyjemność się mierzyć, natomiast jeżeli chodzi o styl gry, to chyba mimo wszystko nie ma co się spodziewać tego, że przyjezdni będą się bronić i prosić o jak najniższy wymiar kary. Jak na drużynę z dołu tabeli, Resovia jest w miarę skuteczna i jeżeli gra obronna się poprawi, to i wyniki z czasem powinny ulec zmianie na plus.
O Widzewie
Trener Radosław Mroczkowski nie kryje się z tym, że drużyna momentami zawodzi. I bardzo dobrze, cieszy mnie fakt, że ktoś nazywa rzeczy po imieniu i jest szczery, a przy okazji nie mgli oczu kibicom, dziennikarzom i nie okłamuje samego siebie. Wierzę również w to, że po wpadce w Rybniku piłkarze łódzkiego zespołu wzięli się w garść i zagrają tak jak się od nich tego wymaga. Czyli do przodu, ambitnie i z charakterem, by po ostatnim gwizdku kibice mieli powód do radości. Wielu zawodników musi udowodnić, że są w stanie dać więcej jakości Widzewowi. Chociażby napastnicy, bo tu wciąż klub szuka wzmocnień. Michał Miller, Daniel Świderski, Robert Demjan nie zachwycają i na tle takiego rywala jakim był ROW, również się nie popisali. Także i druga linia ma okazję się zrehabilitować. Ktoś musi tworzyć akcje napastnikom, których ostatnio za wiele nie oglądaliśmy. Zapewne dojdzie do kilku rotacji. Pierwszą z nich będzie powrót na lewą obronę Marcina Pigiela, który zastąpi kontuzjowanego Marcela Pięczka. Pod znakiem zapytania stoi także występ Sebastiana Kamińskiego, więc w razie czego może wykazać się Marcin Kozłowski. Moim zdaniem w środku pola obok Macieja Kazimierowicza zagra ponownie Dario Kristo. Jak jednak wszystko będzie wyglądało, zależeć będzie od trenera, który chyba musi w końcu ustawić zespół pod względem mentalnym. To akurat w tym miejscu widzę największy problem.
O Resovii
Nie ma się co oszukiwać. Tabela wszak nie kłamie. Rywal zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli i wyróżnia się tym, że zajmuje drugą pod względem straconych goli pozycje w lidze. To raczej nie jest powód do dumy. Zalicza się również do dwuosobowego grona zespołów, które jeszcze nie zaznały smaku zwycięstwa. To może świadczyć o tym, że rywal nie jest w najlepszej formie. Z pewnością zdaje sobie z tego sprawę trener Resovii- Marcin Pietryka, dlatego też postanowił wzmocnić obronę znanym z Widzewa- Sebastianem Zalepą. Zanim jednak zawodnik zdąży się zgrać z nowymi kolegami, to może być bardzo nieciekawa sytuacja w tabeli dla rzeszowian. Na Widzew powróci oprócz Zalepy inny dobry znajomy- David Kwiek. Nie jednak na nich łodzianie powinni się skupić. Wydaje się, że największym zagrożeniem może być Bartłomiej Buczek, który aż trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców i jest najskuteczniejszym zawodnikiem swojego zespołu. Od dwóch spotkań jednak coś się zacięło i najlepszy strzelec rzeszowian do bramki rywala nie trafiał. Z pewnością nie można rywala lekceważyć. Od dwóch kolejek Resovia nie przegrała, a w ostatnim spotkaniu nie straciła również gola. Na swojej drodze zatrzymała m.in. Górnika Łęczna, a jeżeli już przegrywa to minimalnie. Jest to zespół raczej bardziej doświadczony od ostatnich, z którymi Widzew miał przyjemność się mierzyć, natomiast jeżeli chodzi o styl gry, to chyba mimo wszystko nie ma co się spodziewać tego, że przyjezdni będą się bronić i prosić o jak najniższy wymiar kary. Jak na drużynę z dołu tabeli, Resovia jest w miarę skuteczna i jeżeli gra obronna się poprawi, to i wyniki z czasem powinny ulec zmianie na plus.
Komentarze
Prześlij komentarz