Jak ten czas szybko leci. Niedawno wszyscy szykowaliśmy się do inauguracji rundy jesiennej, a tu już 4. kolejka przed Nami i drugi wyjazd Widzewa. Tym razem kierunek- Boguchwała, a tam starcie z groźną jak się okazuje Stalą. Do tej pory Widzew jest jedną z niewielu ekip, która może powiedzieć o sobie "niepokonana". Rywalom również należy się jednak szacunek, bo wpadkę mieli tylko jedną i dwa zwycięstwa.
O Stali
Dla piłkarzy ze Stalowej Woli będzie to drugi mecz u siebie, a właściwie w Boguchwale. Jedno zwycięstwo na swoim terenie Stal już zaliczyła, więc apetyt na kolejne, tym bardziej, gdy w pobliżu jest taki smakowity kąsek jak Widzew pozostał. Na swojej drodze sobotni rywale łodzian pozostawili bez punkty ROW 1964 Rybnik oraz Resovię, przegrali natomiast minimalnie w Toruniu z tamtejszą Elaną. Jeżeli opierać się o właśnie ten ostatni mecz, to na początku należy pochwalić tylko i wyłącznie bramkarza. Dorian Frątczak wielokrotnie ratował swój zespół z opresji, lecz w ostateczności nie udało się uratować dobrego rezultatu. Stal może mówić o wielkim szczęściu, że skończyło się tylko 2:1, a nie wyżej. Różnie mogło również być w pojedynku z Resovią, gdzie Stal grała w roli gospodarza. Moje odczucia są takie, że drużyna prowadzona przez Krzysztofa Łętochę oddaje inicjatywę i powoli zaczynają się w zespole problemy. Prócz ostatniej ligowej porażki, 8 sierpnia również miała miejsce kolejna klęską, tym razem jednak w spotkaniu Pucharu Polski. Lepsza okazała się Legionovia. Warto jednak zauważyć, że Stal to zespół, który lubi gole strzelać i wie jak doprowadzać do sytuacji, by te padały. Trudno wyróżnić pojedynczo, któregoś z piłkarzy, raczej nie ma sensu doszukiwać się jedynego strzelca, który wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję lub szukać zawodnika, który drybluje i tworzy stuprocentowe sytuacje kolegom. Widzew musi nastawić się na to, że w którymś momencie może pójść kontra i dlatego trzeba być zawsze czujnym. W Boguchwale może być mecz dwóch bramkarzy. Co do składu, to chyba najbardziej rozpoznawalną postacią w Łodzi jest Piotr Mroziński. Ja zapamiętałem go z tego, że potrafi uderzyć z dystansu, gorzej jednak wygląda jego gra w destrukcji. Dobrze by było mieć na uwadze również Michała Kitlińskiego. 23-latek przypomniał sobie jak się strzela gole, bo w dwóch meczach z rzędu tej sztuki dokonywał. Jak na polskie warunki, to wciąż młody zawodnik, który od czasu do czasu może się wyrwać spod opieki widzewiaków. Drużyna na ogół jest dość młoda, więc naturalnym jest to, że mogą grać w kratkę. Nie powinno jednak zabraknąć ambicji, tym bardziej na Widzew, dlatego też łodzianie muszą być po prostu skuteczni. Stal jak będzie musiała, to pójdzie na wymianę ciosów.
O Widzewie
Wreszcie mam okazję napisać, że o formę Widzewa się specjalnie nie obawiam. Jak na razie wszystko wygląda w miarę dobrze. Zespół ma najlepszą defensywę w lidze, najlepszą ofensywę, a nowe twarze podniosły poziom zespołu z poprzedniego sezonu. Taktyka obrana przez trenera Radosława Mroczkowskiego jest skuteczna i wypada wierzyć, że koszmary związane z wyjazdami odejdą do lamusa. Koniecznie jednak, Widzew musi popracować nad skutecznością, bo ta szwankowała w ostatnim meczu i o ile stwierdziłem, że był to najlepszy występ od lat, to do wielu rzeczy można się spokojnie jeszcze przyczepić. Jestem ciekaw obrony, a dokładnie pary środkowych. Pytanie, więc czy wróci tam Damian Paszliński i jeśli tak, to za kogo. Jeśli w tyłach będzie wszystko poukładane, to w przodzie powinno być również dobrze. Wierzę, że w drużynie wyciągnęli wnioski, mieli może jakiś trening strzelecki i gole będą padać.
O Stali
Dla piłkarzy ze Stalowej Woli będzie to drugi mecz u siebie, a właściwie w Boguchwale. Jedno zwycięstwo na swoim terenie Stal już zaliczyła, więc apetyt na kolejne, tym bardziej, gdy w pobliżu jest taki smakowity kąsek jak Widzew pozostał. Na swojej drodze sobotni rywale łodzian pozostawili bez punkty ROW 1964 Rybnik oraz Resovię, przegrali natomiast minimalnie w Toruniu z tamtejszą Elaną. Jeżeli opierać się o właśnie ten ostatni mecz, to na początku należy pochwalić tylko i wyłącznie bramkarza. Dorian Frątczak wielokrotnie ratował swój zespół z opresji, lecz w ostateczności nie udało się uratować dobrego rezultatu. Stal może mówić o wielkim szczęściu, że skończyło się tylko 2:1, a nie wyżej. Różnie mogło również być w pojedynku z Resovią, gdzie Stal grała w roli gospodarza. Moje odczucia są takie, że drużyna prowadzona przez Krzysztofa Łętochę oddaje inicjatywę i powoli zaczynają się w zespole problemy. Prócz ostatniej ligowej porażki, 8 sierpnia również miała miejsce kolejna klęską, tym razem jednak w spotkaniu Pucharu Polski. Lepsza okazała się Legionovia. Warto jednak zauważyć, że Stal to zespół, który lubi gole strzelać i wie jak doprowadzać do sytuacji, by te padały. Trudno wyróżnić pojedynczo, któregoś z piłkarzy, raczej nie ma sensu doszukiwać się jedynego strzelca, który wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję lub szukać zawodnika, który drybluje i tworzy stuprocentowe sytuacje kolegom. Widzew musi nastawić się na to, że w którymś momencie może pójść kontra i dlatego trzeba być zawsze czujnym. W Boguchwale może być mecz dwóch bramkarzy. Co do składu, to chyba najbardziej rozpoznawalną postacią w Łodzi jest Piotr Mroziński. Ja zapamiętałem go z tego, że potrafi uderzyć z dystansu, gorzej jednak wygląda jego gra w destrukcji. Dobrze by było mieć na uwadze również Michała Kitlińskiego. 23-latek przypomniał sobie jak się strzela gole, bo w dwóch meczach z rzędu tej sztuki dokonywał. Jak na polskie warunki, to wciąż młody zawodnik, który od czasu do czasu może się wyrwać spod opieki widzewiaków. Drużyna na ogół jest dość młoda, więc naturalnym jest to, że mogą grać w kratkę. Nie powinno jednak zabraknąć ambicji, tym bardziej na Widzew, dlatego też łodzianie muszą być po prostu skuteczni. Stal jak będzie musiała, to pójdzie na wymianę ciosów.
O Widzewie
Wreszcie mam okazję napisać, że o formę Widzewa się specjalnie nie obawiam. Jak na razie wszystko wygląda w miarę dobrze. Zespół ma najlepszą defensywę w lidze, najlepszą ofensywę, a nowe twarze podniosły poziom zespołu z poprzedniego sezonu. Taktyka obrana przez trenera Radosława Mroczkowskiego jest skuteczna i wypada wierzyć, że koszmary związane z wyjazdami odejdą do lamusa. Koniecznie jednak, Widzew musi popracować nad skutecznością, bo ta szwankowała w ostatnim meczu i o ile stwierdziłem, że był to najlepszy występ od lat, to do wielu rzeczy można się spokojnie jeszcze przyczepić. Jestem ciekaw obrony, a dokładnie pary środkowych. Pytanie, więc czy wróci tam Damian Paszliński i jeśli tak, to za kogo. Jeśli w tyłach będzie wszystko poukładane, to w przodzie powinno być również dobrze. Wierzę, że w drużynie wyciągnęli wnioski, mieli może jakiś trening strzelecki i gole będą padać.
Komentarze
Prześlij komentarz