Przejdź do głównej zawartości

ROW 1964 Rybnik vs Widzew

Szósta kolejka ma to do siebie w tym sezonie, że drugoligowcy muszą szybciej zregenerować siły, ponieważ czeka ich mecz i w środku tygodnia oraz spotkanie w weekend. Jako pierwsi widzewiakom odebrać punkty będą chcieli piłkarze z Rybnika dla których start w tegorocznych rozgrywkach wyszedł nie najlepiej. Zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia mają łodzianie przed którymi szansa na drugie zwycięstwo z rzędu. Dopisywać punktów przed spotkaniem jednak nie warto.

O ROW 1964 Rybnik

Ekipa za Śląska zaliczyła do tej pory tylko jedno zwycięstwo, reszta natomiast to porażki. Szczególnie bolesna jest ta ostatnia, w której ROW przegrał z Elaną Toruń aż 3:0. Prowadzeni przez trenera Rolanda Buchałę zawodnicy nie mogą jeszcze znaleźć drogi prowadzącej do zwycięstw, a klęska jaką odnieśli w Toruniu może być trudna do wyleczenia w głowach zawodników. Tym bardziej, że jest to również młody zespół, który zgrywa się z sobą od dość nie dawna, ponieważ zmiana trenera nastąpiła pod koniec czerwca tego roku. Na pierwszy rzut oka widać, że ekipa ma problemy z wykorzystywaniem stwarzanych sytuacji. Trzy gole strzelone na nikim wrażenia nie powinny robić i spokojnie można wyliczyć strzelców. Najlepszym do tej pory fachowcem od pokonywania bramkarzy, a właściwie tylko jednego jest Kamil Spratek. 20-latek dwukrotnie pokonał dwukrotnie bramkarza Resovii podczas 4. kolejki. Jednego gola mniej ma Marek Krotofil, jeden z bardziej doświadczonych zawodników. Ogólnie drużyna jest jedną z młodszych w lidze. Próżno szukać piłkarzy po trzydziestce. Być może jest to jeden z powodów, że drużyna ma takie problemy w lidze. Odeszło dwóch ważnych piłkarzy: Mariusz Zganiacz oraz Mariusz Muszalik, a w ich miejsce ściągnięto mało doświadczonych futbolistów. Dla ciekawostki zaznaczę, że w ataku klubu z Rybnika występuje Piotr Okuniewicz, czyli były widzewiak.

O Widzewie

Łodzianie z pewnością łatwo mieć nie będą. Głównym problemem mogą okazać się poobijani zawodnicy. Nie wiadomo co z Simonasem Pauliusem. Pokopani również byli Mateusz Michalski, a także Robert Demjan. Jeżeli do składu nawet wróciłby Dario Kristo, to nie wiadomo w jakiej jest on formie. Swoje również robią roszady. Widzew może i gra nieco lepiej niż w poprzednim sezonie, ale wciąż o dobre wyniki jest trudno. Jeżeli łodzianie wyjdą tak jak w pierwszej połowie meczu z Gryfem, to może być różnie. Wolałbym zdecydowanie, by Widzew grał tak jak po przerwie ostatniego spotkania, więc liczę na to że tak właśnie będzie. Zapewne dojdzie do kilku roszad, bo być może trener wraz ze sztabem uznają, że co poniektórzy zawodnicy się zmęczyli. Przydałaby się jednak stabilizacja w ataku, by napastnicy zdążyli się ze sobą zgrać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...