Miało być gładko i przyjemnie. Do Łodzi przyjeżdżał w sobotę klub z Rzeszowa znany jako Resovia. Na Widzewie nielubiany, bo trzyma sztamę z ŁKS Łódź, jednak kwestie kibicowskie niespecjalnie mnie interesują, dlatego pod uwagę biorę poziom sportowy. A ten do najlepszych nie należał. Z gładkiego i przyjemnego zwycięstwa zrobiła się nerwowa gra i słusznie zauważył to również trener gospodarzy.
Doszło do kilku roszad. Wrócił do gry chociażby Marcin Kozłowski, który zastąpił Sebastiana Kamińskiego. Kilka zmian było również w drugiej linii, która zrobiła się trochę taką wieżą Babel. Zabrakło miejsca dla Macieja Kazimierowicza, a na skrzydle niby Mateusza Michalskiego zastąpić miał Marek Zuziak. Ten pierwszy szykowany jest na napastnika, mimo że w kadrze jest trzech innych. A do łask wrócił Robert Demjan, strzelec wyborowy, który do siatki rywala trafia od wielkiego dzwonu. Przykładem niech będzie ostatni mecz. Na szczęście Widzew ma innego golleadora w postaci tytułowego bohatera. Dario Kristo, bo o nim mowa okazuje się zawodnikiem nie do zastąpienia. Jego szybko strzelony gol ustawił mecz, dzięki czemu łodzianie mogli spokojniej grać i nie śpieszyć się. Zresztą rywal nie zamierzał specjalnie przeszkadzać. Jeszcze przed przerwą przyjezdni postanowili dać prezent w postaci rzutu karnego, a ten został wykorzystany przez Michalskiego. Po przerwie miało być jeszcze lepiej. Szczerze spodziewałem się, że łodzianie będą tłamsić pierwszy raz w sezonie swojego rywala. Tego jednak się nie doczekałem. Piłkarze Widzewa postanowili utrudnić sobie życie. Z każdą kolejną minutą oddając inicjatywę rywala, którzy nawet mając piłkę przy nodze nie wiedzieli specjalnie co z nią zrobić. Gol jednak honorowy padł. Trzy punkty pozostały, ale ja mam mimo wszystko taki niesmak.
Oczywiście należy się cieszyć ze zwycięstwa, ale czasem patrząc na grę widzewiaków zastanawiam się dokąd to wszystko zmierza. Kontrataki wyprowadzane nie zagroziłyby często nawet zbieraninie przypadkowych chłopaków z orlików. Nad tym trener Radosław Mroczkowski musi ze swoimi podopiecznymi popracować, bo to jest duży problem. Oby było lepiej.

Komentarze
Prześlij komentarz