Przejdź do głównej zawartości

Widzew po sezonie 2017/18

Od czego by tu zacząć? Najchętniej bym ominął tematy, o których nie mówi się mając uśmiech na ustach. Niestety tych w Łodzi po zakończonym sezonie było dużo. Wiele rzeczy mi się nie podobało, kilka na pewno zasługiwało na pochwały i koniec końców, szczęśliwie Widzew awansował do II ligi, która ma być ponoć tylko jedną z krótkich postojów. Nie wszystko jednak jest takie łatwe. Mimo ogromnej przewagi finansowej i nie tylko, Widzew III ligi z pewnością nie zdominował, choć powinien. Nie brakowało nerwowych momentów, które często mogły być spowodowane tym, że Widzew do swoich meczów nie podchodził tak jak powinien. Patrząc z góry, tak lekceważąco na rywali jak się okazuje można samemu sprawiać sobie problemy. Z tymi w klubie różnie sobie radzono. Boli mnie bardzo, że skupiono się tylko i wyłącznie na lidze, a olano Puchar Polski. Porażka z Andrespolią Wiśniowa Góra jest powodem do wstydu. Klub chcący grać z najlepszymi powinien celować we wszystko co można wygrać. Niestety za kilka miesięcy zamiast Widzewa z Legią, Lechem, Wisłą Kraków czy innymi klubami z bogatą historią mierzyć się będzie może warta Sieradz, może KS Paradyż lub Sokół Aleksandrów Łódzki.

Pierwszą rzeczą do jakiej chciałbym się przyczepić, było bez wątpienia zwolnienie trenera Przemysława Cecherza od którego wymagano najwidoczniej cudów. Zwolnienie go na trzy dni przed inauguracją rozgrywek było ruchem co najmniej nie zrozumiałym, oczywiście dla mnie, bo dla większości jak się okazało, było to posunięcie bardzo dobre. Wszyscy jednak chcieli również Franciszka Smudę, by potem po kilku miesiącach mieć mieszane uczucia co do tego, czy aby znowu nie zmieniać trenera. Jak się ostatecznie okazało, Widzew w ciągu jednego sezonu zatrudnił trzech trenerów! Czy tak ma wyglądać budowa Wielkiego Widzewa? Podobało mi się natomiast to, że w Łodzi nie zrobiono rewolucji kadrowej. Można powiedzieć, że skład został należycie wzmocniony. Latem przyszli zawodnicy, którzy wyróżniali się w rozgrywkach III ligi, a zimą zespół dostał kilku zawodników, którzy kadrę poszerzyli.

Najlepsze transfery

Z pewnością do najbardziej udanych transferów należy zaliczyć Kacpra Falona. Perspektywiczny ofensywny pomocnik strzelał w tym sezonie bardzo ważne gole, często jako zmiennik. Uratował poniekąd remis z GKS Rolimpex Wikielec, dał zwycięstwo swoim golem w pojedynku z Olimpią Zambrów, a w ostatnim meczu sezonu z Sokołem Ostróda miał udział przy obu golach strzelonych przez Daniela Świderskiego. Mam nadzieję, że w Widzewie postarają się tego zawodnika pozostawić i trener będzie na niego stawiał w II lidze.

Daniel Świderski również zasłużył na wyróżnienie. Do Widzewa przyszedł w celu zdobywania goli, gdyż od króla strzelców poprzedniego sezonu tego po prostu naturalnie oczekiwano. Poniekąd jednak kontuzja spowodowała, że stracił kilkanaście spotkań, a w dodatku wiosną nie bardzo chciał na niego stawiać trener- Franciszek Smuda. Pozostawienie jednak napastnika na kolejny sezon byłby moim zdaniem również bardzo dobrym ruchem.

Ulubieniec trybun Michał Miller także musi znaleźć swoje miejsce w tym zestawieniu. Szczególnie dobrze mu szło jesienią, a potem nie wiedzieć czemu były selekcjoner reprezentacji Polski nie chciał dawać grać od początku ofensywnemu zawodnikowi. Co ciekawe sprawdzał go jako obrońcę w zimowym okresie przygotowawczym, by w rundzie rewanżowej sadzać go na ławce,. Tak czy inaczej był to kolejny dobry ruch transferowy, trzeci którego autorem w pewnym sensie jest raczej Przemysław Cecherz,

Niewiele grał co prawda Bartłomiej Niedziela z powodu kontuzji. Chciałem jednak i jemu się przypatrzeć i dać go na tapetę. Gdy wrócił na murawę z miejsca pokazał, że jest chyba najlepszym obrońcą jakiego Widzew posiada. Jego obecność w Widzewie to także sprawka trenera, który łodzian przygotował do sezonu.

Jedynym z niewielu dobrych ruchów przeprowadzonych zimą był Dario Kristo. Do niego nie byłem przekonany przez kilka pierwszych kolejek. Strzelał jednak ważne gole, dzięki czemu Widzew choć grał słabo, to punktował. Z pewnością umiejętności mu nie brakuje. Wie po co wychodzi na boisko, chciałbym, aby i jesienią następnego sezonu nie zabrakło go w widzewskiej rodzinie.

Transfery niewypały

W Widzewie głównie zawodzili ci, którzy grali już w poprzednim sezonie, mimo to i w tym zestawieniu znalazło się miejsce dla tych, którzy dopiero w tym sezonie do Widzewa dołączyli. Jednym z nich jest Damian Kostkowski. Środek obrony nie pracował tak jak powinien, a ten zawodnik niezwykle często nie dawał sobie rady z napastnikami rywali. Najbardziej dla mnie zauważalna była u niego dynamika. Przegrywał chyba każdy pojedynek biegowy. Miał też jednak plusy w postaci gry w powietrzu. Tu nieraz pokazywał się podczas ofensywnych stałych fragmentach gry.

Robert Demjan, to nazwisko które samą swoją obecnością powinno budzić strach w oczach obrony rywali. Było kompletnie inaczej. Były ekstraklasowy golleador strzelił 6 goli. Może w najwyższej lidze byłby to niezły wynik zwłaszcza że wynik ten został osiągnięty w jednej rundzie. Na poziomie III ligi są inne wymagania i rywale ze zdecydowanie niższego szczebla.

Kompletnym nieporozumieniem okazał się Aleksander Kwiek. Kolejny piłkarz mający w swoim CV ekstraklasę zawodził. Niewiele wniósł, dobrze że trafił 3 razy do siatki rywali.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...