Zmiana trenera w ostatnich tygodniach wiele nie zmieniła. Nie ma jednak się czemu dziwić, gdyż nowy trener niewiele mógł zmienić w kilka dni w grze zespołu. Mimo to Widzew dokonał tego, czego dokonać miał dużo wcześniej w bardziej przekonujący sposób. Mimo wielkich problemów udało się zwyciężyć i awansować, choć wielkie brawa należą się z pewnością Sokołowi Ostróda. Gospodarze zagrali tak jak chyba chciał ich trener. Z chęcią nawiązania jakiejkolwiek walki. Łodzianie mieli ogromne problemy, a sam mecz mógł przyprawiać co poniektórych kibiców o palpitację serca, zachowując proporcje mógł przypominać walkę do końca o awans do Ligi Mistrzów w rywalizacji z historycznego starcia z duńskim Broendby Kopenhaga,
Mnie sam awans umiarkowanie cieszy. Może to przez styl, który nie do końca przekonywał. Widzew w swoim ostatnim meczu z pewnością nie udowodnił swojej wyższości. Zwycięstwo bardziej wymęczone. Nie było widać różnicy pomiędzy drużyną złożoną z zawodowych piłkarzy, a ekipą skleconą z zawodników, którzy w piłkę grają, bo takie mają hobby. Oczywiście dobrze, że awans jest, to krok ku celowi jaki sobie założono w Widzewie. Należy jednak podziękować nie wiem komu, za to całe szczęście, którego Widzew miał bardzo dużo w tym spotkaniu, a i w poprzednich.
Maciej Humerski- przy obu golach mógł się jedynie przyglądać jak piłka wpada do bramki, by potem ją wyciągnąć. Zagrał jak zwykle, dobrze.
Marcin Kozłowski- niepewny w swoich decyzjach. Zabrakło z jego strony kilku akcji do przodu.
Radosław Sylwestrzak- chaotyczny w obronie. Na szczęście sezon się skończył, oby w następny wszedł ze świeżą głową.
Sebastian Zieleniecki- do jego decyzji należy się przyczepić. Na dobrą sprawę za popchniecie rywala mógł dostać "czerwień". W obronie mnóstwo przegranych pojedynków.
Marcin Pigiel- niczego wielkiego właściwie nie pokazał. Ani mi nie zaimponował, ani jakoś nie mogę się do niego przyczepić.
Mateusz Michalski- powinien wkręcić obrońców rywala w ziemię, w zamian przegrywał bardzo dużo pojedynków. Dobrze, że zachował chłodną głowę podczas karnego.
Maciej Kazimierowicz- momentami grał nieźle, szczególnie pierwszy kwadrans, później gdzieś się zagubił.
Dario Kristo- grywał lepiej, o tym meczu lepiej zapomnieć.
Daniel Mąka- szkoda, że grał tak krótko.
Marcin Pieńkowski- zdążył obudzić kibiców swoją akcją, w której mógł zdobyć gola. Niestety uraz się nawrócił, więc wracaj do zdrowia chłopie.
Robert Demjan- znowu bez gola. Kilka razy przydał się w przytrzymaniu piłki, ale ogólnie słabe spotkanie.
...
Kacper Falon- chyba lepiej mu idzie, gdy musi wchodzić z ławki. Najpierw posłał piłkę w stronę bramki, a z zamieszania najlepiej wyszedł Daniel Świderski. Później Kacper zaliczył bezpośrednią asystę przy golu wspomnianego napastnika.
Daniel Świderski- dobrze się stało, że nowy trener nie popełniał błędu poprzednika. Postawił na napastnika, z którego Smuda nie chciał korzystać, ten pokazał że błędem było odstawiania go do rezerw. Dwa gole, brawo.
Marek Zuziak- nie zdążył wpłynąć specjalnie na wynik meczu. Pomógł utrzymać korzystny rezultat.
Damian Kostkowski- wszedł na boisko.
...
Radosław Mroczkowski- niewiele mógł zmienić w ciągu kilku dni. Przez pierwsze jednak minuty widać było, że Widzew chce grać do przodu. Po stracie gola łodzianie wrócili do stylu, do jakiego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Na szczęście Widzew wygrał i poniekąd jest to zasługa trenera Mroczkowskiego. Postawił na Świderskiego, nawet jeżeli nie wszedł od pierwszej minuty.
Mnie sam awans umiarkowanie cieszy. Może to przez styl, który nie do końca przekonywał. Widzew w swoim ostatnim meczu z pewnością nie udowodnił swojej wyższości. Zwycięstwo bardziej wymęczone. Nie było widać różnicy pomiędzy drużyną złożoną z zawodowych piłkarzy, a ekipą skleconą z zawodników, którzy w piłkę grają, bo takie mają hobby. Oczywiście dobrze, że awans jest, to krok ku celowi jaki sobie założono w Widzewie. Należy jednak podziękować nie wiem komu, za to całe szczęście, którego Widzew miał bardzo dużo w tym spotkaniu, a i w poprzednich.
Maciej Humerski- przy obu golach mógł się jedynie przyglądać jak piłka wpada do bramki, by potem ją wyciągnąć. Zagrał jak zwykle, dobrze.
Marcin Kozłowski- niepewny w swoich decyzjach. Zabrakło z jego strony kilku akcji do przodu.
Radosław Sylwestrzak- chaotyczny w obronie. Na szczęście sezon się skończył, oby w następny wszedł ze świeżą głową.
Sebastian Zieleniecki- do jego decyzji należy się przyczepić. Na dobrą sprawę za popchniecie rywala mógł dostać "czerwień". W obronie mnóstwo przegranych pojedynków.
Marcin Pigiel- niczego wielkiego właściwie nie pokazał. Ani mi nie zaimponował, ani jakoś nie mogę się do niego przyczepić.
Mateusz Michalski- powinien wkręcić obrońców rywala w ziemię, w zamian przegrywał bardzo dużo pojedynków. Dobrze, że zachował chłodną głowę podczas karnego.
Maciej Kazimierowicz- momentami grał nieźle, szczególnie pierwszy kwadrans, później gdzieś się zagubił.
Dario Kristo- grywał lepiej, o tym meczu lepiej zapomnieć.
Daniel Mąka- szkoda, że grał tak krótko.
Marcin Pieńkowski- zdążył obudzić kibiców swoją akcją, w której mógł zdobyć gola. Niestety uraz się nawrócił, więc wracaj do zdrowia chłopie.
Robert Demjan- znowu bez gola. Kilka razy przydał się w przytrzymaniu piłki, ale ogólnie słabe spotkanie.
...
Kacper Falon- chyba lepiej mu idzie, gdy musi wchodzić z ławki. Najpierw posłał piłkę w stronę bramki, a z zamieszania najlepiej wyszedł Daniel Świderski. Później Kacper zaliczył bezpośrednią asystę przy golu wspomnianego napastnika.
Daniel Świderski- dobrze się stało, że nowy trener nie popełniał błędu poprzednika. Postawił na napastnika, z którego Smuda nie chciał korzystać, ten pokazał że błędem było odstawiania go do rezerw. Dwa gole, brawo.
Marek Zuziak- nie zdążył wpłynąć specjalnie na wynik meczu. Pomógł utrzymać korzystny rezultat.
Damian Kostkowski- wszedł na boisko.
...
Radosław Mroczkowski- niewiele mógł zmienić w ciągu kilku dni. Przez pierwsze jednak minuty widać było, że Widzew chce grać do przodu. Po stracie gola łodzianie wrócili do stylu, do jakiego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Na szczęście Widzew wygrał i poniekąd jest to zasługa trenera Mroczkowskiego. Postawił na Świderskiego, nawet jeżeli nie wszedł od pierwszej minuty.
Komentarze
Prześlij komentarz