Przejdź do głównej zawartości

Strata punktów w Łomży- Oceny

Spodziewałem się trudnego spotkania w Łomży, ponieważ mecze wyjazdowe po prostu Widzewowi nie za bardzo wychodzą, a w dodatku rywale mobilizują się najwyraźniej dwa razy bardziej na pojedynki właśnie z czterokrotnym mistrzem Polski, który utrudnił sobie sprawę na ostatniej prostej. Nie spodziewałem się, że będzie aż tak źle, niestety moje prognozy się sprawdziły i Widzew zdobył jeden punkt zamiast trzech. Powodów było wiele. Jednym z nich była gra kolokwialnie mówiąc na stojaka. Mało ruchu i w dodatku od pierwszych minut bardzo nerwowe działania zawodników odpowiadających za grę w destrukcji. Kończyło się to żółtymi kartkami. Brakowało zdecydowania w akcjach ofensywnych, pierwszy celny strzał Widzew oddał około 80. minuty, co trzeba jasno ocenić, że było to zbyt późno.

Maciej Humerski- często z opresji wyręczali obrońcy, gdyż to w nich piłka lecąca w stronę bramki trafiała. Maciek jednak miał kilka momentów, w których sam również mógł się wykazać. Najbardziej zapamiętałem go ze świetnej intwerwencji, gdy piłka leciała w samo okienko.

Bartłomiej Niedziela- z pewnością jeden z najlepszych widzewiaków na boisku. Powstał niczym feniks z popiołów. Chylę czoła. Niech się od niego uczą młodsi.

Radosław Sylwestrzak- imponuje mi ten piłkarz. Wrócił po tym, gdy z boiska w poprzedniej kolejce musiał zejść z pomocą lekarzy. W tym meczu popełnił kilka błędów, ale czyste konto jest.

Sebastian Zieleniecki- trochę za nerwowo. Niepotrzebna kartka i kilka przegranych starć w powietrzu. Ogólnie jednak nieźle.

Marcin Pigiel- tym razem nieco zagubiony. Może to presja, może to zmęczenie.

Mateusz Michalski- znowu zgasł. Brakowało przyśpieszenia w ważnych momentach. Zbyt mało gry na ryzyku.

Maciej Kazimierowicz- przeciętny występ. Często spóźniony. Trudno napisać, że Widzew opanował środek pola.

Michał Miller- nie dał tego drużynie, czego oczekiwaliby raczej kibice. Rozumiem jednak to, że nie dał sobie rady w spotkaniu. Kolejna zmiana pozycji i w dodatku rzadkie występy. Trudno oczekiwać super gry.

Marek Zuziak- rozkręcił się. Z pewnością jeden z najlepszych na boisku. Szkoda tylko, że nie miał z kim grać.

Marcin Pieńkowski- nie dawał sobie rady w spotkaniu z Łomżą. Zagubiony. Oby się odnalazł w kolejnym meczu.

Robert Demjan- nie dostawał podań, to i nie miał jak strzelić. Niewidoczny.
....

Kacper Falon- ożywił grę łodzian. Powinien był grać od początku. Takie mam zdanie.

Marcin Kozłowski- zmiana pozycji moim zdaniem wygląda obiecująco. Ma coś w sobie takiego, że widzę go bardziej w przodzie. W spotkaniu z ŁKS nie wyróżniał się na plus, ale próbował.

Daniel Mąka- nie miał chyba do końca pomysłu co zrobić, by wpłynąć na losy meczu. Nie miał jednak zbyt dużo czasu.
...

Franciszek Smuda- podoba mi się to, że trener potrafi zmieniać pozycje zawodników tak, by oni mogli się rozwijać. Niestety albo rzadko ogrywają nowe funkcje. Brakowało mi tego, że trener nie za bardzo wiedział co zmienić, by Widzew strzelił gola. Brakuje pomysłu w ataku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...