Przejdź do głównej zawartości

Fart, szczęście- Oceny

Presja u sportowców, to niezwykle trudna przeszkoda do przeskoczenia. Mam wrażenie, że z tym elementem w Widzewie jest ogromny problem. Piłkarze sobie nie radzą, również sam trener ma z tym problem i chyba mimo wszystko nie ma chemii pomiędzy szkoleniowcem a piłkarzami, stąd też takie wyniki jak bezbramkowy remis z Lechią Tomaszów Mazowiecki, która gdyby wykorzystała swoje szanse i dostała by rzut karny, który chyba mimo wszystko powinien być odgwizdany mogłaby, a nawet i zasługiwałaby na zwycięstwo 0:4. Widzew na własne życzenie komplikuje sobie życie, dlatego też o awans trzeba się bić do ostatniej kolejki.

Przeszło mi emocjonalne ocenianie zawodników. Staram się ochłonąć i dopiero po jakimś czasie wypowiadać się na temat tego co pokazywali na boisku zawodnicy, dla których przychodzę na stadion. Niestety po raz kolejny nie mogę niczego pozytywnego napisać. Najchętniej wylałbym całą żółć jaka we mnie tkwi. Czasem nerwy puszczają i brak słów.

Maciej Humerski- chyba jedyny zawodnik, do którego trudno się przyczepić. Nawet jakby puścił tych kilka goli, to nie miałby szans, bo Lechia tworzyła sobie takie akcje, w których Humerski nie miałby nic do powiedzenia.

Marcin Kozłowski- jeszcze wiele musi nauczyć się od Bartłomieja Niedzieli, mimo że ten długo był niedysponowany. Cinek zawiódł i chyba sam o tym również wie.

Radosław Sylwestrzak- najsłabszy występ tego obrońcy. O ile chwaliłem go za poprzednie spotkania, to za ten mecz niestety, ale nie mam nic pozytywnego do napisania o jego grze.

Sebastian Zieleniecki- jakby go nie było. Przegrywał bodaj każdy pojedynek, czy to biegowy i główkowy. Nie jest w stanie unieść statusu lidera w zespole, takie mam zdanie.

Marcin Pigiel- stawka spotkania najwidoczniej go poraziła. Nie dziwię się jemu, skoro bardziej doświadczeni zawodnicy sobie nie radzili, to i Marcin mógł mieć problem.

Mateusz Michalski- zagubiony, myślami gdzie indziej. Nie dał nic w przodzie.

Maciej Kazimierowicz- jeden z najsłabszych punktów w zespole. Bardzo dobrze, że zszedł tuż po przerwie.

Dario Kristo- również poniżej swego poziomu. Przegrywał zazwyczaj każdy pojedynek w środku pola, przez panowanie miała tam Lechia, a nie Widzew.

Dario Zuziak- presja splątała mu nogi. Nie uniósł ciężaru spotkania. Brakowało szarpnięcia po lewej stronie.

Kacper Falon- niczego wielkiego nie pokazał. Niewidoczny.

Robert Demjan- w ataku kompletnie nieprzydatny.
...
Marcin Pieńkowski- niczym wielkim się specjalnie nie wyróżnił.

Daniel Świderski- brakowało mu rytmu meczowego na takim poziomie. Nie miał okazji.

Daniel Mąka- może chciał nawet za bardzo, ale jak się za bardzo chce, to nie wychodzi.

Michał Miller- słabo wszedł w mecz i potem musiał grać ostrożniej.
...
Franciszek Smuda- ocenę trenerowi mógłbym sobie odpuścić. Najlepiej podsumowali go ci, którzy wypowiadali się na widzewskich forach. Moje zdanie jest takie, że nie miał pomysłu na grę i wprowadzał zmiany w drugiej połowie takie, a nie inne, tylko po to by przypodobać się kibicom. Sytuacja z trenerem gości też nie najlepiej świadczy o zachowaniu legendy Widzewa. Trzeba czasem zastanowić się nad swoim zachowaniem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...