Przejdź do głównej zawartości

Widzew dobił rywala- Oceny

Goście z Wikielca do Łodzi wybierali się już jako spadkowicz, dla którego spotkanie z Widzewem to poniekąd święto. Długo przyjdzie Nam zapewne poczekać do kolejnego pojedynku obu drużyn, bo obie mają inne cele i kompletnie różne realia. Widzew ma zamiar grać w następnym sezonie w II lidze, dla GKS walka o powrót do III ligi będzie chyba maksimum tego, co może zespół z Wikielca osiągnąć. Na boisku podczas niedzielnego pojedynku różnice pomiędzy zespołami również były na tyle duże, że nie ma co za długo się rozwodzić. Widzew przerósł gości. Grał dobrze w ofensywie sprawiając ogromne problemy rywalom i tylko brak skuteczności sprawił, że nie skończyło się wyżej. Żeby jednak nie było za kolorowo, to warto też wlać trochę krytyki. W defensywie za dobrze nie było, gdyby rywal celniej uderzał, z pewnością mecz byłby bardziej nerwowy.

Maciej Humerski- w kolejnym meczu bramkarz Widzewa zachował czyste konto. W dużej mierze to zasługa słabej skuteczności rywali, ale i umiejętności widzewiaka.

Bartłomiej Niedziela- dawno nie grał i tym bardziej należą się słowa pochwały za to spotkanie, w którym dał od siebie dużo zaangażowania. Niestety nie umknęło mojej uwadze liczba dziur jakie po sobie zostawiał. Po jednej z nich mogła paść bramka.

Radosław Sylwestrzak- zagrał raczej poprawnie. Trudno się do czegoś przyczepić. Można przymknąć oko zresztą, tym bardziej że Widzew zachował czyste konto. Rażących błędów stoper się ustrzegł.

Damian Kostkowski- coś mi podpowiadało, że strzeli gola i trafił. Zagrał poprawnie, ale po raz kolejny przegrał pojedynek biegowy, po którym napastnik GKS mógł wyjść sam na sam z bramkarzem. Jakimś jednak sposobem zdążył wybić piłkę, dzięki czemu z gola dla rywala nici.

Marcin Pigiel- rzadziej można było oglądać akcje lewą stroną boiska, ale za to ta strona była stabilna. Nie było większych zagrożeń.

Mateusz Michalski- był ruchliwy, non stop pod grą. Zagrażał bramce rywali i strzelił gola. przy pierwszym golu zaliczył asystę. Piłkarz meczu.

Dario Kristo- kolejny mecz i gol. Nie bez powodu został uznany piłkarzem miesiąca. Śmiem twierdzić, że to najlepszy mecz w jego wykonaniu.

Maciej Kazimierowicz- mniej widoczny od swojego kolegi ze środka pola, ale wykonał mnóstwo pracy.

Marek Zuziak- słabo nie grał, po prostu był mniej widoczny. Zaliczył asystę.

Kacper Falon- obrońcy mieli z nim dużo roboty, dał się im we znaki z pewnością.

Robert Demjan- szkoda, że kolejny mecz i brak gola.
...

Michał Miller- kilka razy szarpnął do przodu, ale bez efektów.

Marcel Pięczek- zadebiutował i z pewnością nie zaniżył poziomu gry, jaki prezentowali jego koledzy.

Daniel Mąka- kilkukrotnie próbował zagrozić bramkarzowi, ale bez skutku.

Marcin Kozłowski- nie miał wiele czasu, grał zdecydowanie bardziej z przodu. Nie wiem jak kibice, ale ja go raczej pozytywnie zapamiętałem.
...
Franciszek Smuda- wreszcie Widzew zagrał tak jak powinien. Usiadł na rywalu i bił ile wlezie. Problemem skuteczność, bo mogło być zdecydowanie wyżej niż 3:0, ale na to wpływu większego trener nie miał. Zaimponował mi tym, że wprowadził 20-letniego zawodnika. I nie że na ostatnie 5 minut, a bez mała pół godziny. Ukłony.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...