Przejdź do głównej zawartości

Ograć zwycięzcę poprzednich rozgrywek- Zapowiedź

Noga może potknąć się raz nawet najlepszym, nawet wpadkę można zaliczyć dwa razy z rzędu w krótkim czasie, teraz jednak przed Widzewem poważny sprawdzian psychologiczny. To już nie tylko walka z presją, z którą piłkarze z Łodzi po prostu sobie nie radzą, ale również walka o zachowanie twarzy. Pojedynkiem z Finishparkietem Drwęcą należy pokazać charakter i chęć walki. Widzew myśląc poważnie o awansie musi pokonać rywala na swoim obiekcie i przywrócić nadzieje swoich kibiców nie w awans, lecz w siłę drużyny, bo ta ma więcej szczęścia niż zasług za wyniki, dzięki czemu są na pierwszym miejscu w tabeli.

Ostatnia porażka z Ursusem w moim mniemaniu powinna sprawić kilka zmian w składzie. Część zawodników powinna odpocząć, gdyż nie potrafią udźwignąć brzemienia jakiego się od nich oczekuje. Czas wpuścić do boju tych, których kibice się domagają, a nie kręcić nosem i udawać, że nic się nie dzieje. Michał Miller czy Daniel Mąka już w Widzewie pokazywali, że potrafią wziąć grę na siebie i odmienić grę łódzkiego zespołu, z tym jednak pogodzić najwidoczniej nie może się sztab szkoleniowy. Dlaczego tak jest, nie mam pojęcia i nawet nie mam zamiaru drążyć tematu. Wszystko widać jak na dłoni, że bez tej dwójki Widzew jest po prostu słabszy. Czy będzie mocniejszy w najbliższą sobotę, to się okaże. Mam nadzieję jednak, że panowie, którzy uważają się za piłkarzy Widzewa zagrają tak jak należy i zdobędą trzy oczka. Do boju!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...