Przejdź do głównej zawartości

Oby tak Widzew Finish(ował)- Oceny

Wracając ze spotkania Widzewa z Finishparkietem Drwęcą człowiek wreszcie może się uśmiechnąć i czuć satysfakcję z gry drużyny łódzkiego zespołu. Widzewiacy zagrali mniej więcej tak jak powinni. Usiedli na przeciwniku nie dając mu tchu wytchnienia. Oczywiście można byłoby zagrać lepiej, być skuteczniejszym, by wynik spotkania ustalić nieco wcześniej, ale i tak jest zdecydowana poprawa do tego co oglądaliśmy w poprzednich spotkaniach. Widzew wygrał w końcu zasłużenie i to 3:0. W dodatku łodzianie wypracowali sobie mnóstwo sytuacji i gdyby nie bramkarz Drwęcy oraz zwichrowane celowniki poszczególnych piłkarzy, to mecz mógłby się skończyć wynikiem wyższym. Gra w końcu mogła się podobać, ale trzeba stwierdzić, że i rywal nie zrobił praktycznie nic, by zagrozić gospodarzom. Goście od początku meczu skupili się na tym, by bronić się na własnej połowie od czasu do czasu ruszyć bezmyślnie na połowę Widzewa. Kilka razy zespół Drwęcy, mocno młodzieżowy zagroził, ale ogólnie nie zasługiwał na zbyt wiele.

Maciej Humerski- pracy za wiele nie miał. Z dwa razy było gorąco pod bramką, ale zrobił to, co miał do wykonania.
Marcin Pieńkowski- ofensywny zawodnik zagrał bodaj pierwszy raz na boku obrony i jego występ mógł się podobać. Nie raz poszedł do przodu i było groźnie, a do obrony nawet cofać się nie musiał, bo rywale specjalnie nie chcieli sprawiać problemów.
Radosław Sylwestrzak- swoim występem posadził chyba do końca sezonu Damiana Kostkowskiego. Pewny w obronie. Raz nawet poważnie zagroził rywalom.
Sebastian Zieleniecki- moim zdaniem cichy bohater meczu. Gola nie strzelił, ale swoją grą sprawił, że koledzy z drużyny mogli się poczuć pewniej. Najlepszy występ Ziela chyba w całym sezonie. Zdecydowany w obronie, do tego wyprowadził raz poważną kontrę, a nawet był bliski wbicia gola, który mógłby kandydować do trafienia sezonu.
Marek Zuziak- całkiem poprawny występ, oby tak dalej.
Daniel Mąka- szczególnie widoczny w pierwszej odsłonie meczu. Szybko mógł wyprowadzić Widzew na prowadzenie, ale zabrakło może trochę szczęścia.
Dario Kristo- coraz bardziej przekonuję się do tego zawodnika. Kolejny gol. Nawet jak gra gorzej, to chociaż jest skuteczny. Tym razem zagrał nawet dobrze i dołożył trafienie.
Maciej Kazimierowicz- wreszcie zagrał tak jak należy. Miło by było, gdyby powtórzył to również w kolejnym spotkaniu.
Michał Miller- poszarpał trochę lewą flanką, napsuł krwi rywalom, ale na listę strzelców się nie wpisał.
Kacper Falon- waleczny, ciężki do upilnowania.
Robert Demjan- chyba nie zapomniał się strzela gole. Na całe szczęście.
...
Marcin Pigiel- wszedł na boisko jeszcze w pierwszej połowie z powodu kontuzji Pieńkowskiego i nie obniżył poziomu gry swojego kolegi.
Mateusz Michalski- poczuł się zagrożony, dlatego po wejściu chciał się dać zapamiętać. Zrobił to w najlepszy możliwy sposób, strzelając gola po ładnej akcji.
Marcin Kozłowski- dołożył cegiełkę do zwycięstwa.
Michał Przybylski- zagrał kolejne minuty.
...
Franciszek Smuda- najwidoczniej rozmowa z kibicami i prezesem podziałała. Trener zrozumiał, że trzeba coś zmienić, bo pali się grunt pod nogami. Zagrał ofensywnie i co szczególnie mi się w oczy najbardziej wbiło, nareszcie zobaczyłem zgrany środek obrony. Brawo.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...