Przejdź do głównej zawartości

Pokaz siły w wykonaniu Widzewa- Oceny

Wreszcie mogę napisać coś pozytywnego o grze Widzewa. Niezwykle mnie to cieszy, bo ileż można krytykować i trzymać twarz w dłoniach krzycząc wiele nie przyjemnych słów. Śmiem nawet twierdzić, że Widzew zagrał w tym sezonie najlepsze spotkanie. Wygrał dość pewnie, kontrolował spotkanie i podczas wielu momentów miło się patrzyło na to, co mieli do zaprezentowania widzewiacy. Jednym słowem- brawo- jestem niezwykle zadowolony z tego, co pokazali łodzianie. A teraz przejdę do ocen, które będą zdecydowanie lepsze niż te, które wcześniej wystawiałem.

Maciej Humerski- zagrał dobrze, nie miał wielu momentów do ratowania kolegów z opresji, głównie przez to, że legioniści nie mieli specjalnie pomysłu. Prawie obronił karnego, zabrakło nieco szczęścia.
Radosław Sylwestrzak- tym spotkaniem wywalczył moim zdaniem kolejny występ za tydzień. Grał tak, jak powinien boczny obrońca, chociaż nie brakowało też kilku rzeczy do poprawy. Wolę jednak oglądać to niż wyczyny widzewiaków z poprzednich spotkań tego sezonu.
Damian Kostkowski- zabrakło go podczas straconego gola, ale ogólnie lepiej niż tydzień temu.
Sebastian Zieleniecki- zawalił podczas straty pierwszego gola. W defensywie słabo, ale mogło być gorzej. Ja bym pomyślał na miejscu trenera o zmianie pozycji dla tego zawodnika, bo potrafi zagrać ofensywnie.
Marcin Pigiel- po raz kolejny najlepszy z obrońców. Na początku jego przygody nie byłem przekonany, co do tego lewego obrońcy, ale małymi kroczkami zaczynam się do niego przyzwyczajać. Do tego ta asysta.
Mateusz Michalski- brawo za gola. Wreszcie się obudził. Grał niegdyś lepiej, ale w porównaniu do ostatnich występów jest lepiej.
Maciej Kazimierowicz- jakoś sobie radził w tej drugiej linii, ale było zbyt dużo chaosu. Występ mimo wszystko na plus.
Dario Kristo- jest systematyczny. Muszę uznać go za wzmocnienie, ma wpływ na wyniki, na zwycięstwa i widać, że mu się chciało. Nie raz zaskoczył obrońców Legii.
Daniel Mąka- dobry występ, dał się we znaki legionistom. Musi grać częściej.
Karol Stanek- niewidoczny, ale też niewiele miał sytuacji, by móc wpisać się na listę strzelców.
Robert Demjan- jego rozliczać trzeba za gole. Strzelił, bo błąd popełnił bramkarz. Pomógł swoim doświadczeniem.
...
Marcin Pieńkowski- pobiegał, zadbał o to by obrońcom rywali się nie nudziło. O to chyba chodziło.
Michał Miller- nie dostał zbyt wiele czasu na grę.
Kacper Falon- wszedł na boisko.
...
trener Franciszek Smuda- nie wiem co zmieniło się od ostatniego meczu z MKS Ełk, wiem jednak, że przez ten tydzień zmieniło się wiele w grze Widzewa i to na plus. Po pierwsze kontrola meczu. Łodzianie wiedzieli od początku po co wychodzą na boisko i od początku usiedli na rywalu. Brakuje pewnych środkowych obrońców, ale mimo to Widzew wygrał. Widać, że trener pracuje z zespołem nad stałymi fragmentami gry, ponieważ widać poprawę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...