Przejdź do głównej zawartości

Po trzy punkty do Zambrowa- Zapowiedź

Następnym przeciwnikiem Widzewa jest Olimpia Zambrów, z którą jesienią łodzianie mało co, aby po prostu zremisowali. Teraz jednak wydaje się, że podopieczni trenera Franciszka Smudy są po prostu silniejsi niż miało to miejsce wówczas, gdy dopiero w ostatnich minutach zadecydowali o swoim zwycięstwie. Oczywiście Widzew wciąż męczy swoją grą i trudno zachwycać się nad tym co się widzi z wysokości trybun. Wyjątkiem co prawda jest spotkanie ostatnie z rezerwami Legii, ale warto też nadmienić, że warszawiacy w swoim zespole nie mają żadnych doświadczonych zawodników i cały skład to młodzież. Olimpia natomiast ma kilku piłkarzy mogących dać im jakiś spokój, a to że im nie idzie w dotychczasowych meczach nawet u siebie, nie oznacza, że z Widzewem też tak musi być. Na łódzki klub każdy się w lidze mobilizuje bardziej.

Najlepiej przypomnieć ostatni mecz obu zespołów i gol w ostatnich sekundach spotkania w dodatku w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Jedni twierdzili, że gol padł inni natomiast uznawali, że powinien być spalony. Tak czy inaczej, szczęście było po stronie gospodarzy. Wyjazdy jednak widzewiakom specjalnie nie leżą. Łodzianie już pięciokrotnie dali sobie odebrać punkty, z czego trzy z tych spotkań zakończyły się nawet porażkami. Piłkarze Widzewa grając w spotkaniu z Olimpią zdecydowanie powinni uważać na to, by nie grać zbyt ostro. Kilku z nich jest zagrożonych wykluczeniem z następnego spotkania w tym aż dwóch obrońców: Marcin Pigiel oraz Damian Kostkowski. Mecz rozpocznie się dziś o godz.16.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...