Zwycięstwo Widzewa nad Sokołem Aleksandrów Łódzki nie przyszło tak łatwo, jak oczekiwali tego kibice, którzy dali znać o swoim niezadowoleniu podczas spotkania. Wsparcia jednak nie brakowało, niestety piłkarze najdelikatniej mówiąc nawet w połowie nie dorównali do poziomu jaki prezentowali ich fani. Widzew wygrał, ale niewiele brakowało, by spotkanie zakończyło się sensacyjną stratą punktów. Sokół nie zasłużył w żadnym wypadku na porażkę. Goście pokazali chęć walki, na pewno nie przyjechali do Łodzi, by się bronić, a nawet próbowali niejednokrotnie zagrozić bramce strzeżonej najpierw przez Patryka Wolańskiego, a później przez Macieja Humerskiego.
Ponownie największe pretensje będę miał do środka pola. Niestety, ale ta część boiska nie jest w ogóle opanowana przez Widzew. Brakowało kreowania akcji, których można było wyliczyć na palcach jednej ręki, mnóstwo podań do tyłu i wszerz. Niestety nie popisała się również linia obrony. Gdyby nieco większe umiejętności indywidualne rywale posiadali, to mecz mógłby skończyć się zupełnie inaczej, a tak jako Widzew możemy się cieszyć, że piłka albo odskakiwała rywalom, albo strzały trafiały w Naszych zawodników i ze swojej roli dobrze wywiązywali się bramkarze.
Patryk Wolański- gdyby nie on, to Widzew z pewnością by przegrał. Co najmniej dwa razy wyratował łodzian z opałów. Zdecydowanie bohater spotkania.
Marcin Kozłowski- z meczu na mecz chyba coraz gorzej.
Sebastian Zieleniecki- jego występ był po prostu słaby. Szczególnie trzeba zapamiętać sytuację, gdy gola strzelał zawodnik rywali. Gdzie on był wtedy?
Damian Kostkowski- jeszcze gorzej niż kapitan Widzewa. Zazwyczaj spóźniony. Musi popracować nad reakcją i motoryką. O mały włos, a przez niego Widzew straciłby gola.
Marcin Pigiel- nie zachwycił. Same dziury w obronie.
Marek Zuziak- co tu napisać. Nie pokazał kompletnie nic w ofensywie, zszedł z powodu kontuzji. Oby wrócił lepszy.
Maciej Kazimierowicz- jemu przydałby się chyba odpoczynek. Celność podań na światowym poziomie, szkoda że wszystko do tyłu bądź do boku.
Dario Kristo- brawo za gola, brawo za decyzję, poza tym jednak słaby występ.
Mateusz Michalski- nie przypomina zawodnika sprzed kilku miesięcy.
Karol Stanek- zjada go chyba presja. Nie daje sobie rady.
Robert Demjan- spotkałem się z opinią, że dostosował się do poziomu kolegów. To chyba mówi wszystko.
...
Maciej Humerski- zaliczył dobry występ, dołożył swoją cegiełkę do uratowania trzech oczek.
Marcin Pieńkowski- zagrał najdłużej. Nie grał bardzo dobrze, ale uratował wynik. Powinien dostać szansę w następnym meczu od pierwszej minuty.
Michał Miller- jego pojawienie się na boisku dało nadzieje na poprawę gry. Nie miał jednak z kim grać, sam też niewiele wniósł.
Daniel Mąka- miał najkrótszy czas na poprawę gry. Dołożył cegiełkę do utrzymania wyniku.
...
Franciszek Smuda- gra Widzewa pod jego wodzą, to wielki chaos, wiele podań niedających kompletnie nic. Można się cieszyć, że Widzew ma szczęście i jakoś te punkty zdobywa.
Ponownie największe pretensje będę miał do środka pola. Niestety, ale ta część boiska nie jest w ogóle opanowana przez Widzew. Brakowało kreowania akcji, których można było wyliczyć na palcach jednej ręki, mnóstwo podań do tyłu i wszerz. Niestety nie popisała się również linia obrony. Gdyby nieco większe umiejętności indywidualne rywale posiadali, to mecz mógłby skończyć się zupełnie inaczej, a tak jako Widzew możemy się cieszyć, że piłka albo odskakiwała rywalom, albo strzały trafiały w Naszych zawodników i ze swojej roli dobrze wywiązywali się bramkarze.
Patryk Wolański- gdyby nie on, to Widzew z pewnością by przegrał. Co najmniej dwa razy wyratował łodzian z opałów. Zdecydowanie bohater spotkania.
Marcin Kozłowski- z meczu na mecz chyba coraz gorzej.
Sebastian Zieleniecki- jego występ był po prostu słaby. Szczególnie trzeba zapamiętać sytuację, gdy gola strzelał zawodnik rywali. Gdzie on był wtedy?
Damian Kostkowski- jeszcze gorzej niż kapitan Widzewa. Zazwyczaj spóźniony. Musi popracować nad reakcją i motoryką. O mały włos, a przez niego Widzew straciłby gola.
Marcin Pigiel- nie zachwycił. Same dziury w obronie.
Marek Zuziak- co tu napisać. Nie pokazał kompletnie nic w ofensywie, zszedł z powodu kontuzji. Oby wrócił lepszy.
Maciej Kazimierowicz- jemu przydałby się chyba odpoczynek. Celność podań na światowym poziomie, szkoda że wszystko do tyłu bądź do boku.
Dario Kristo- brawo za gola, brawo za decyzję, poza tym jednak słaby występ.
Mateusz Michalski- nie przypomina zawodnika sprzed kilku miesięcy.
Karol Stanek- zjada go chyba presja. Nie daje sobie rady.
Robert Demjan- spotkałem się z opinią, że dostosował się do poziomu kolegów. To chyba mówi wszystko.
...
Maciej Humerski- zaliczył dobry występ, dołożył swoją cegiełkę do uratowania trzech oczek.
Marcin Pieńkowski- zagrał najdłużej. Nie grał bardzo dobrze, ale uratował wynik. Powinien dostać szansę w następnym meczu od pierwszej minuty.
Michał Miller- jego pojawienie się na boisku dało nadzieje na poprawę gry. Nie miał jednak z kim grać, sam też niewiele wniósł.
Daniel Mąka- miał najkrótszy czas na poprawę gry. Dołożył cegiełkę do utrzymania wyniku.
...
Franciszek Smuda- gra Widzewa pod jego wodzą, to wielki chaos, wiele podań niedających kompletnie nic. Można się cieszyć, że Widzew ma szczęście i jakoś te punkty zdobywa.
Komentarze
Prześlij komentarz