Widzew jadąc do Sieradza miał prosty cel- wygrać mecz i tym samym pokazać, że porażka w Nowym Dworze Mazowieckim była jedynie wypadkiem przy pracy. Zwycięstwo było, ale po wielkich katorgach i to mimo, że zespół gospodarzy, to aktualnie drużyna broniąca się przed spadkiem, a mecz z Widzewem był dla nich pierwszym ligowym spotkaniem w tym roku. Martwi niestety styl gry i forma co poniektórych widzewiaków. Oglądając spotkanie miałem wrażenie, że Widzew nie chce zrobić krzywdy przeciwnikowi, a nawet próbował dać im szansę na sprawienie niespodzianki. Tej na całe szczęście nie było, w dużej mierze z powodu braku umiejętności poszczególnych zawodników z Sieradza. Plusem natomiast po tym meczu mogę uznać w końca stałe fragmenty gry. To po nich właśnie wpadły gole i to po nich łodzianie stwarzali największe zagrożenie. I nie było co ważne ono wynikiem przypadku, a jak sądzę, konsekwencją ćwiczeń. Taką mam przynajmniej nadzieję.
Czas jednak przejść na oceny indywidualne dla każdego z zawodników oraz trenera. Nie ukrywam, cały zespół rozegrał słabe zawody. Posiadanie piłki sprawiało, że kibic oglądający to spotkanie mógł się poczuć nie tyle zmęczonym, co zażenowany poziomem gry widzewiaków. Brak tworzenia akcji nie powoduje, że Widzew chce się oglądać z wielką przyjemnością.
Patryk Wolański
Nie miał pracy w tym spotkaniu. Zrobił to co do niego należało i tyle.
Michał Miller
Eksperyment z Millerem w obronie mnie osobiście zadowala. Piłkarz grający wcześniej w ofensywie nagle miał stać się zawodnikiem odpowiedzialnym za grę w destrukcji. Swoją robotę pod tym względem wykonał należycie i warto dodać, że prawa obrona, to jego bodaj debiut w tej roli. Nie grał jednak olśniewająco.
Damian Kostkowski
Raziły mnie w oczy jego boiskowe decyzje. Jest strasznie niepewnym obrońcą. Całe szczęście żaden z zawodników Warty nie umiał nic z tym zrobić. Do tego niepotrzebna żółta kartka.
Sebastian Zieleniecki
Nie potrafi chyba uspokoić gry w swojej sferze, a przecież powinien panować tam niepodzielnie. Najwyższy czas wziąć się w garść.
Marcin Pigiel
Popełnia jeszcze mnóstwo błędów. Wychodząc do przodu traci nagle orientacje i nie wie co zrobić, a szkoda, bo wydaje mi się, że mógłby pomóc w przodzie. Więcej pewności siebie.
Mateusz Michalski
Jego zdecydowanie stać na więcej. Stracił gdzieś swoją energię. Gubił się swoich akcjach.
Maciej Kazimierowicz
Całkiem nieźle idzie mu gra do tyłu, ale do przodu, to właściwie nic. Słaby mecz w jego wykonaniu.
Dario Kristo
Lepiej niż zazwyczaj, ale i tak słabo. Cieszy gol, ale mimo wszystko trafienie to z pierwszej połowy nie może przysłonić rzeczy do poprawy, których jest masa.
Marek Zuziak
Kompletnie niewidoczny. Nie wiem, może to ta presja go zjada, bo w sparingach zapowiadał się obiecująco.
Karol Stanek
Jego zapamiętałem głównie z tego, że cofał się do obrony, gdy był potrzebny w ataku.
Robert Demjan
Mógł zagrać lepiej. Dobrze, że strzelił gola, bo gdyby nie trafił, to mecz inaczej mógłby się zakończyć.
Rezerwowi
Marcin Pieńkowski
Nie wniósł niczego do gry, co zasługiwałoby na pochwałę.
Daniel Mąka
Widać, że się stara. Powinien wrócić do wyjściowej jedenastki, gdyż stwarza większe zagrożenie niż ci, którzy dostają za niego szanse występów.
Marcin Przybylski
Trudno go mi oceniać. Miał mało czasu.
trener Franciszek Smuda
Jak już wspomniałem na początku, dobrze że stałe fragmenty gry zostały poprawione, ale prócz tego aspektu nie zmieniło się na lepsze kompletnie nic. Taktyka jaką zaproponował trener miała uśpić chyba wszystkich tych, którzy w meczu uczestniczyli. Od Widzewa, który jest najbardziej zawodowym klubem z całego trzecioligowego grona wymaga się, by ten grał odważniej do przodu. Podania w szerz i do tyłu nabijają tylko i wyłącznie statystyk, no chyba że priorytetem było utrzymywanie wyniku 0:0, a jak coś z przodu padnie, to tym lepiej. Boczni obrońcy nie włączali się do ofensywy tak jak należy, środek obrony gra niepewnie, skrzydłowi nie mają pomysłu i odwagi, środkowi pomocnicy nie kreują żadnych akcji, a napastnicy biegają dla samego biegania.
Czas jednak przejść na oceny indywidualne dla każdego z zawodników oraz trenera. Nie ukrywam, cały zespół rozegrał słabe zawody. Posiadanie piłki sprawiało, że kibic oglądający to spotkanie mógł się poczuć nie tyle zmęczonym, co zażenowany poziomem gry widzewiaków. Brak tworzenia akcji nie powoduje, że Widzew chce się oglądać z wielką przyjemnością.
Patryk Wolański
Nie miał pracy w tym spotkaniu. Zrobił to co do niego należało i tyle.
Michał Miller
Eksperyment z Millerem w obronie mnie osobiście zadowala. Piłkarz grający wcześniej w ofensywie nagle miał stać się zawodnikiem odpowiedzialnym za grę w destrukcji. Swoją robotę pod tym względem wykonał należycie i warto dodać, że prawa obrona, to jego bodaj debiut w tej roli. Nie grał jednak olśniewająco.
Damian Kostkowski
Raziły mnie w oczy jego boiskowe decyzje. Jest strasznie niepewnym obrońcą. Całe szczęście żaden z zawodników Warty nie umiał nic z tym zrobić. Do tego niepotrzebna żółta kartka.
Sebastian Zieleniecki
Nie potrafi chyba uspokoić gry w swojej sferze, a przecież powinien panować tam niepodzielnie. Najwyższy czas wziąć się w garść.
Marcin Pigiel
Popełnia jeszcze mnóstwo błędów. Wychodząc do przodu traci nagle orientacje i nie wie co zrobić, a szkoda, bo wydaje mi się, że mógłby pomóc w przodzie. Więcej pewności siebie.
Mateusz Michalski
Jego zdecydowanie stać na więcej. Stracił gdzieś swoją energię. Gubił się swoich akcjach.
Maciej Kazimierowicz
Całkiem nieźle idzie mu gra do tyłu, ale do przodu, to właściwie nic. Słaby mecz w jego wykonaniu.
Dario Kristo
Lepiej niż zazwyczaj, ale i tak słabo. Cieszy gol, ale mimo wszystko trafienie to z pierwszej połowy nie może przysłonić rzeczy do poprawy, których jest masa.
Marek Zuziak
Kompletnie niewidoczny. Nie wiem, może to ta presja go zjada, bo w sparingach zapowiadał się obiecująco.
Karol Stanek
Jego zapamiętałem głównie z tego, że cofał się do obrony, gdy był potrzebny w ataku.
Robert Demjan
Mógł zagrać lepiej. Dobrze, że strzelił gola, bo gdyby nie trafił, to mecz inaczej mógłby się zakończyć.
Rezerwowi
Marcin Pieńkowski
Nie wniósł niczego do gry, co zasługiwałoby na pochwałę.
Daniel Mąka
Widać, że się stara. Powinien wrócić do wyjściowej jedenastki, gdyż stwarza większe zagrożenie niż ci, którzy dostają za niego szanse występów.
Marcin Przybylski
Trudno go mi oceniać. Miał mało czasu.
trener Franciszek Smuda
Jak już wspomniałem na początku, dobrze że stałe fragmenty gry zostały poprawione, ale prócz tego aspektu nie zmieniło się na lepsze kompletnie nic. Taktyka jaką zaproponował trener miała uśpić chyba wszystkich tych, którzy w meczu uczestniczyli. Od Widzewa, który jest najbardziej zawodowym klubem z całego trzecioligowego grona wymaga się, by ten grał odważniej do przodu. Podania w szerz i do tyłu nabijają tylko i wyłącznie statystyk, no chyba że priorytetem było utrzymywanie wyniku 0:0, a jak coś z przodu padnie, to tym lepiej. Boczni obrońcy nie włączali się do ofensywy tak jak należy, środek obrony gra niepewnie, skrzydłowi nie mają pomysłu i odwagi, środkowi pomocnicy nie kreują żadnych akcji, a napastnicy biegają dla samego biegania.
Komentarze
Prześlij komentarz