Przejdź do głównej zawartości

Słowacka rozróba

Łodzianie zainaugurowali rundę wiosenną pozytywnym wynikiem i w dodatku wskoczyli na fotel lidera, który mam nadzieję będzie ich miejscem aż do końca sezonu. Spodziewałem się zwycięstwa z pewnymi utrudnieniami, a nie z fajerwerkami jakich spodziewała się część kibiców po dających bardzo dobre nadzieje meczach kontrolnych. Łatwo nie było, ale pierwsza bramka jaką strzelił podczas swojego debiutu w nowych barwach Robert Demjan nieco ustawiła mecz, dzięki czemu Widzew mógł utrzymywać prowadzenie. Victoria Sulejówek zdecydowanie nie wyglądała na zespół jaki pamiętamy z rundy jesiennej. Odnosiłem wrażenie, że była przestraszona całej wrzawy i otoczki całego meczu. Co ciekawe, stracona przez przyjezdnych bramka spowodowała, że zeszło z piłkarzy ciśnienie i ci grali coraz odważniej. Problem Victorii jednak nie tkwił w tym, że Widzew im nie pozwalał na więcej. Z mojego punktu widzenia, problem dotyczył zwyczajnie braku umiejętności, zachowania w pewnych sytuacjach zimnej krwi albo i po prostu gorszego dnia. Podopieczni trenera Franciszka Smudy choć nie grali najgorzej w wielu kwestiach muszą się poprawić, bo przyjdą lepsi rywale, którym dopisze nieco więcej szczęścia lub uwierzą we własne możliwości i po raz kolejny dojdzie do niemiłej sytuacji, w której Widzew straci punkty.

Plusy


  1. Dobre wprowadzenie się nowych zawodników
Gole Roberta Demjana oraz Marka Zuziaka pokazały, że obaj zawodnicy dobrze czują się w nowym otoczeniu i podczas meczów sparingowych zdążyli się zaaklimatyzować w widzewskiej rodzinie. Nie najgorzej wypadł również chorwacki pomocnik- Dario Kristo. Marcin Pieńkowski najwidoczniej nie uniósł presji, ale tragedii nie było.

Minusy

  1.  Stałe fragmenty gry
  2. Brak środka pola
To chyba najpoważniejsze problemy sobotniego spotkania. Widzewiacy wykonywali mnóstwo rzutów rożnych, niestety z nich niewiele wynikało. To wymaga poprawy. Współpraca środkowych pomocników, zresztą jak sam trener zauważył, nie funkcjonowała tak jak należy. Na zbyt wiele mogli sobie pozwolić zawodnicy z Sulejówka.`

Oceny indywidualne

Patryk Wolański- można go uznać cichym bohaterem spotkania, gdyby nie jego interwencje mogłoby być różnie. Victoria swoje sytuacje mała, ale łódzki bramkarz wiedział, po co stoi między słupkami.
Marcin Kozłowski- z przodu widoczny, ale w tyłach zostawiał za sobą dziury. Momentami było zbyt gorąco pod Naszą bramką.
Damian Kostkowski- całkiem przyzwoite spotkanie. W dużej mierze dzięki ofensywnym zawodnikom Victorii, którzy próbując rozegrać akcję, trafiali w niego piłką.
Sebastian Zieleniecki- kapitan zespołu spisał się na medal, mimo to w polu karnym Widzewa było zbyt nerwowo. Potrzeba może jeszcze czasu, by ten filar obrony zgrał ze sobą całą defensywę.
Marcin Pigiel- W moim mniemaniu ten zawodnik zaliczył najlepszy występ spośród wszystkich defensorów Widzewa.
Mateusz Michalski- brawo za asystę, ale te stałe fragmenty gry są do poprawy. Tęsknię za jego akcjami indywidualnymi, oczywiście udanymi, których w tym meczu zabrakło.
Dario Kristo- debiut może być usprawiedliwieniem.W końcu niejednego zjada presja przed taką publiką. Liczę jednak na lepsze występy.
Maciej Kazimierowicz- on akurat takich ulg jak Chorwat nie ma. Z gry więcej mieli chyba przyjezdni. Może coś tam przeciął, ale mogłoby być lepiej.
Marek Zuziak- debiut i od razu bramka. Czego można chcieć więcej. Oby więcej takich spotkań.
Marcin Pieńkowski- nie ukrywajmy, zjadła go presja. Najpierw niech popracuje w kwestii mentalnej.
Robert Demjan- przyszedł, by zdobywać gole. Otworzył wynik i z miejsca stał się ulubieńcem trybun. Oby tak dalej.
...
Kacper Falon- swoim występem zgasił tego, którego zmieniał. Zaliczył asystę. Wystarczy.
Michał Miller- zagrał poprawnie, pomógł w odniesieniu zwycięstwa.
Daniel Mąka- chcciał się pokazać. Mógł strzelić gola, ale się nie udało.
Karol Stanek- wejścia smoka nie miał. Grał za krótko. Nie jego wina.

Franciszek Smuda- zdobył ze swoim zespołem trzy punkty, choć gra nie powalała. Oby kolejne mecze widzewiaków choć w części dorównały temu, co robią kibice na trybunach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...