Przejdź do głównej zawartości

Pomiędzy sparingami

Po drugim zwycięskim z rzędu sparingu widzewiacy przygotowują się do kolejnego meczu kontrolnego. 10 lutego rywalem Widzewa będzie Stomil Olsztyn. Co ciekawe, tej zimy nie doszło do wielu zmian kadrowych w drużynie prowadzonej przez trenera Franciszka Smudę, natomiast jest kilka kwestii wartych odnotowania.

Po pierwsze w Łodzi nie zagra Princewill Okachi, który najwyraźniej ma wygórowane żądania finansowe. Jest to dość dziwna sprawa, bo jakoś niespecjalnie zauważam, by akurat w Widzewie dusili ostatnie grosze. Zazwyczaj było na bogato. Dotychczas sprowadzano zawodników z nazwiskiem, a ci przecież wątpliwe by chcieli zarabiać tyle co piłkarze nie mających w swoim CV występów w ekstraklasie czy chociażby I lidze. Trudno mi zrozumieć tą decyzję, gdyż uważam Okachiego za piłkarza, który nie wątpliwie mógłby wnieść wiele dobrego do gry łodzian. Twierdzę nawet, że jest lepszy od każdego środkowego pomocnika jaki obecnie występuje w Widzewie.

Druga kwestia to postawienie Michała Millera w obronie. Z pewnością jest to zaskakujący ruch. Miller, to piłkarz ofensywnie usposobiony, ale w obronie całkiem nieźle sobie poczynał w ostatnim meczu. Nie ma co ukrywać, zawodników z przodu mamy chyba więcej, natomiast konkurencja w tyłach jest mniejsza. Dziwi mnie, więc że w Widzewie nie pokuszono się o kogoś kto wzmocniłby formację obronną. Nie krytykuje jednak decyzji Smudy. Kto wie, może Miller będzie świetnym defensorem, a może to tylko epizod w tej formacji.

Nieco zaskakuje mnie polityka transferowa Widzewa. Właściwie przyzwyczaiłem się do tego, że co okienko to trzeba było uczyć się składu od nowa, a tu jest inaczej. Odeszli za wyjąkiem Adama Radwańskiego tylko ci zawodnicy, którzy niewiele wnosili. Bardziej jednak postawiono tym razem na obcokrajowców. Dario Kristo, Marek Zuziak i Robert Demjan być może pomogą Widzewowi w awansie. Na razie jednak niech zgrywają się z zespołem. Nie chcę jednak jeszcze ani chwalić ani krytykować, gdyż sparingi oglądam pobieżnie. Jest to dopiero początek przygotowań i zespół bardziej się poznaje, aniżeli ma wyglądać. Tak, więc komentarze na temat gry przyjdą nieco później.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...