Przejdź do głównej zawartości

Czy kadra jest zamknięta?

Wszystko wygląda ładnie. Łodzianie trenują w spokoju i przygotowują się do kolejnego pojedynku kontrolnego, w którym zmierzą się z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Spotkanie to odbędzie się w środę 14 lutego, czyli dokładnie w walentynki. Wtedy też będą mieć okazję podtrzymać swoją bardzo dobrą passę zwycięstw, gdyż w razie zwycięstwa będą niepokonani od czterech spotkań.

Nie to jednak jest w tym czasie najważniejsze, choć niewątpliwie zwycięstwa budują dobrą atmosferę, jaka zdecydowanie powinna panować w zespole. Wydaje się, że kadra Widzewa została zamknięta o czym w ostatnim wywiadzie dla oficjalnej witryny klubu wspominał właściciel- Michał Sapota. Sam zresztą jest zadowolony, aczkolwiek to raczej nie on ustala skład, tylko trener. Pytanie jednak brzmi, czy naprawdę nikt by się już nie przydał? Same ostatnie spotkania pokazują, że brakuje chyba kogoś w środku obrony, gdyż w tej formacji pojawiał się ostatnio Michał Miller, o czym wspominałem już w poprzednich moich tekstach. Nie wiem, może się nie znam, ale wydaje mi się, że  przydałby się ktoś inny. Może warto postawić na jakiegoś młodzieżowca z widzewskiej akademii. A nóż wypali.

Czekam niecierpliwie na kolejne mecze, a jeszcze bardziej wyczekuje inauguracji rundy wiosennej. Zauważyłem, że niektórzy już się bawią w ustalanie pierwszej jedenastki. Pozwólcie, że wstrzymam się ze swoim wyborem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzew pisze nową historię

O historii należy pamiętać, wspominać oraz się z niej uczyć. Należy również ją pisać na nowo. Widzew w spotkaniu z GKS Katowice rozpoczął swoją kolejną z debiutem nowego bramkarza między słupkami, pierwszym golem przed własną publicznością w wykonaniu Sebastiana Bergiera, a to tylko początek. Wspominając o historii trudno nie zahaczyć o moment, który miał miejsce przed rozpoczęciem spotkania. Wówczas Widzew pożegnał jednego z byłych udziałowców- Ismata Kousanna. Współtwórca sukcesów łódzkiego klubu z lat 90' pozostawił po sobie coś do czego teraz dzisiejszy Widzew chciałby nawiązać, a być może nawet prześcignąć. Z gorącym letnim okienkiem transferowym, za które odpowiada dzięki finansowemu wsparciu Robert Dobrzycki, o pisanie historii powinno być łatwiej. Z katowickim zespołem wiąże się zresztą niejedna historia, również i moja o której niebawem wspomnę. Żegnając stary stadion właśnie z GKS-em rozpoczęliśmy serię bez porażek z tym klubem. Tak to właśnie z nimi w 2014 roku zremisowa...

Czas to pieniądz, Czubak zmienia Sopicia

Wielkie nadzieje wiązałem z chorwackim trenerem Zelijko Sopiciem. Miał za sobą niemałe doświadczenie i sukcesy za granicą. Nowy właściciel latem wpompował w łódzki klub pieniądze jakich w całej Łodzi wszystkie kluby sportowe razem wzięte nie widziały. Za tym miały pójść wyniki. Część spodziewała się ich natychmiast, mniejszość w tym ja, zdawała sobie sprawę że na nie trzeba poczekać. Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu swoich zwolenników miał Patryk Czubak, który dość udanie wszedł w buty Daniela Myśliwca, czyli poprzednika na ławce trenerskiej. Z braku licencji UEFA Pro oraz niewielkiego doświadczenia postanowiono pójść po głośniejsze nazwisko i obytego w poważnej piłce trenera. Zelijko Sopić zapowiadał się jako szkoleniowiec, który nie bawi się w półśrodki, daje do zrozumienia kto rządzi w szatni, preferuje ofensywny styl gry, a wszystko opiera na odpowiednim przygotowaniu fizycznym i intensywności jakiej w Widzewie brakowało.  Początek w zespole miał udany. Dwa mecze z rzędu wygr...

Gdzie radość z gry, Widzewie?!

Sobotnia porażka z Lechią Gdańsk komplikuje przedsezonowe plany Widzewa. Łódzki zespół zmierza w odwrotnym kierunku do zaplanowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Rzeczywistość Widzewa miała wyglądać zupełnie inaczej. Z kolejki na kolejkę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Trudno właściwie nazwać widzewiaków "drużyną". Podopieczni trenera Igora Jovicevicia nie sprawiają drużyny, która pójdzie nie tylko za sobą w przysłowiowy ogień, ale nawet nie czerpie radości z tego co robi. Presja, którą tyle razy się przytacza wiąże tym ludziom nogi, a najgorsze w tym wszystkim, że sam trener który jest wciąż najświeższą osobistością w klubie nie jest w stanie zmienić nic. Niemalże cała drużyna zagubiła gdzieś swoją formę. Wielu z przybyłych tu zawodników miała robić różnicę, podnieść jakość sportową jakiej nie było w poprzednim sezonie. Niestety różnicy nie ma żadnej. Nawet po objęciu prowadzenia, Widzew nie ma apetytu na kolejne gole. Cofa się, jakby przestraszony potęgą Lechii, któ...