Przejdź do głównej zawartości

Rewolucja w Widzewie?

Zastał łódź dziurawą, zostawia na powierzchni załataną. Tymczasowy trener okazał się strzałem w dziesiątkę. Patryk Czubak wykonał kawał dobrej roboty, poniekąd dopisywało mu szczęście. Nie ma jednak co polemizować z wkładem w postęp jaki dokonał się w zespole.

Obejmował drużynę w nieciekawym położeniu. Widzew w piłkarską wiosnę wszedł z kompletem porażek, brakiem wzmocnień i masą kontuzji. Sytuacja była nie do pozazdroszczenia. Na horyzoncie pojawiało się światełko, że może coś się zmieni. Może ktoś drużynę wzmocni, ktoś w końcu wróci. Po zmianie trenera, sytuacja poprawiła się. Widzew grał skuteczniej w tyłach, a i do przodu ta gra częściej kibica radowała. Remis z Radomiakiem, czy minimalna porażka z Jagiellonią wstydu nie przynosiły. Szczególnie mecz z Mistrzem Polski pokazał, że łodzianie mogą grać lepiej i wcale nie muszą się nikogo bać. Przy odrobinie szczęścia mecz można byłoby nie tyle co zremisować, ale nawet go wygrać. Zwycięstwo przyszło dopiero w trzecim starciu, z GKS Katowice. To fantastyczna informacja przed zbliżającą się przerwą reprezentacyjną. Jutro drużynę przejmie jednak nowy szkoleniowiec i przed nim nieco lepsze położenie niż przed oddającym mu drużynę trenerem Czubakiem, który przejmując zespół takich luksusów nie miał.

Widzew ma obecnie aż 7 punktów przewagi nad strefą spadkową. Nowy trener dwa tygodnie na poznanie zespołu z bliska. Te kilkanaście dni, to zdecydowanie więcej niż kilka jednostek treningowych jakie mógł z drużyną przeprowadzić Patryk Czubak. Można popracować nad innym ustawieniem, popracowaniem nad stałymi fragmentami gry. Rewolucji z pewnością jakiejś nie będzie, ale to szansa na zrobienie czegoś, co odmieniłoby drużynę. Dużo dało przyjście do drużyny szczególnie dwóch zawodników. Peter Therkildsen oraz Lubomir Tupta okazali się przynajmniej po tych kilku meczach raczej wzmocnieniami. Zwiększyli wachlarz możliwości i z miejsca stali się podstawowymi zawodnikami. W dodatku wrócili po kontuzjach: Marcel Krajewski, Juan Ibiza, Bartłomiej Pawłowski czy Lirim Kastrati. Te kilka minut rozegranych przez Fabio Nunesa, to także dużo. Pierwsze koty za płoty ma za sobą także Paweł Kwiatkowski czy Nikodem Stachowicz. Teraz nowy trener musi ten zespół poznać i wykorzystać największe atuty.

Przychodząc do drużyny, miejmy nadzieję, że jednym z wymogów było dążenie do gry ofensywnej. Kibice są raczej zmęczeni tymi kółeczkami, graniem wszerz i do tyłu oraz a 'la atak pozycyjny od bramkarza. Widzew ma kilka silnych punktów, być może zmiana ustawienia byłaby nie najgorszym pomysłem. Próba przejścia na wahadłowych, a może gra na dwóch napastników? Coś można spróbować. Może 5-4-1?

Komentarze